NAJNOWSZE POSTY

Książki z motywem wilkołaków już dość długo nie czytałam, kiedy więc tylko zobaczyłam "Wilczego króla" wiedziałam, że muszę ją poznać! I jakie to było fantastyczne doznanie, o rany. Bawiłam się wspaniale! Wchodziła jak świeża bułeczka, tak się wciągnęłam, że w poniedziałkowy poranek miałam oczy na zapałki, ale było warto, zdecydowanie warto. 

Totalnie pokochałam osobowości bohaterów, które są tak bardzo zróżnicowane i wciągnęłam się w ich świat. Z napięciem śledziłam losy każdego z nich i kibicowałam w starciach z przeciwnościami. Niesamowicie mocno wciągnął mnie wątek romantyczny, który jest bardzo, ale to bardzo uroczy. Callum z jednej strony jest potężnym wilkołakiem, samcem alfa, ale jest w nim tak wiele czułości, że nie da się go nie pokochać. No i jest też w tle Blake, którego intrygancki charakter to jest moje totalne love! I to uczucie niepewności czy autorka zrobi jakiś trójkąt miłosny, a może jednak to tylko złudzenie? Coś wspaniałego! "Wilczy król” to jedna z tych książek, które czyta się trochę jak sen, intensywnie, szybko i z tym dziwnym uczuciem, że coś w środku właśnie się w Tobie zmienia. I serio…nie wiem, czy jestem team Callum, czy team Blake. Kocham obojgu. I nie zamierzam tego rozstrzygać 😌

Ta książka to zdecydowanie mój top w 2026 roku. Z tak wielką przyjemnością dawno nie czytałam. Momentalnie zniknęła, a ja potrzebuję kontynuacji na wczoraj. W środku znajdziecie to, co romantasy powinno mieć: potężnego samca alfę, który dla swojej wybranki jest niesamowicie uroczy, dziewczynę, która chociaż nieśmiała, to rozkwita przy nim i pokazuje pazurki, intryganta, który mąci wszędzie i wszystkimi, rozgrywając swoją fantastyczną grę, ale także nie brakuje wrogów i politycznych przepychanek. Świat wilkołaków jest nieokrzesany, chociaż są w nim i takie osobowości, które są pełne ciepła. Nie brakuje brutalnych starć i wewnętrznych przemian bohaterów. No ja się bawiłam po prostu wspaniale. To historia, która trafia dokładnie w moje czytelnicze słabości. Gdybym miała zrobić bingo ulubionych motywów, skreśliłabym prawie wszystko: magia, zamki, napięcie, niebezpieczni mężczyźni, powolna przemiana bohaterów, no i wilkołaki w kiltach. Nadal nie mam pojęcia, jak ktoś wpada na coś tak absurdalnie genialnego, ale przysięgam to działa. I to aż za dobrze.

Styl autorki jest bardzo przystępny, lekki, ale nie banalny. Opisy świata pojawiają się tam, gdzie trzeba, budując klimat inspirowany dziką, surową Szkocją. Czuć wiatr, wilgoć, kamień starych murów. Chociaż przyznam, że momentami chciałam jeszcze więcej. Więcej przestrzeni, więcej detali, więcej tej dzikości, która aż prosi się, by ją pogłębić. Narracja pierwszoosobowa sprawia, że jesteśmy bardzo blisko Aurory i to bywa zarówno zaletą, jak i wyzwaniem. Bo Aurora nie jest typową "silną od pierwszej strony" bohaterką. Wręcz przeciwnie, zaczyna jako ktoś delikatny, wycofany, trochę zagubiony w świecie, który ją ograniczał. I tak, na początku potrafiła mnie irytować tym swoim stawianiem się ciągłym i zmiennością. Ale im dalej w historię, tym bardziej zaczynałam rozumieć, że jej siła dopiero się rodzi. I właśnie to było w niej najciekawsze, obserwowanie, jak ta iskra powoli się rozpala.

No i wilczy świat, z którego absolutnie kupuję wszystko. Tradycje, hierarchia, instynkty, to wszystko ma w sobie coś surowego, pierwotnego, nieokiełznanego. Czuć, że to nie są "ugładzone" fantastyczne istoty, tylko coś znacznie bardziej dzikiego i nieprzewidywalnego. Ale w tym wszystkim są jednak najważniejsi ONI. Callum to bezpieczeństwo, ciepło, siła, która nie musi krzyczeć, żeby była odczuwalna. Jest w nim coś magnetycznego, coś, co sprawia, że chcesz mu ufać, nawet jeśli rozsądek podpowiada ostrożność. Natomiast Blake to zupełnie inna historia. Jest w nim mrok, który przyciąga i niepokój, który intryguje. To ten typ bohatera, przy którym wiesz, że to może skończyć się źle, ale i tak robisz krok bliżej. I może właśnie dlatego tak trudno wybrać. Są tak różni, ale jednocześnie tak wspaniali 🫣🤭

Fabuła nie opiera się na ciągłych zwrotach akcji, ale kiedy już się pojawiają, to robią robotę. Autorka skupia się na rozwoju wątku romantycznego, przeplatając go co jakiś czas z wybuchem emocji i akcji. To historia, która wciąga atmosferą, emocjami i relacjami. I robi to skutecznie, bo naprawdę trudno się od niej oderwać. Dla mnie jest to książka, która nie tylko wciąga, ale też zostawia po sobie ten specyficzny niedosyt. Taki, który sprawia, że chcesz więcej. Natychmiast. Magia, napięcie, rozwój bohaterki i dzikie, zaborcze wilkołaki. Czego chcieć więcej?

Egzemplarz bezpłatny otrzymany w ramach współpracy z wydawnictwem 

Brak komentarzy