NAJNOWSZE POSTY

"Iskra" to książka, która długo tli się pod skórą, a potem nagle wybucha emocjami, pytaniami i moralnymi dylematami. Drugi tom cyklu "Siedem Królestw" zdecydowanie przebił dla mnie "Wybrańców" i zrobił to w sposób cichy, ale bardzo skuteczny.

Największą siłą tej historii jest sama Iskra. To bohaterka, która absolutnie skradła moje serce. Potwór w ludzkiej skórze, dziewczyna obdarzona pięknem i mocą, której wolałaby się pozbyć, bo wie, jak łatwo może stać się przekleństwem. Jej zdolność kontrolowania umysłów to jeden z najciekawszych motywów w książce, nie jest tu prostym narzędziem do zwyciężania, ale ciężarem, źródłem strachu i ciągłego pytania: czy cel usprawiedliwia środki? Bardzo podobało mi się to, że Iskra nie chce tej mocy używać i za każdym razem, gdy musi, płaci za to emocjonalną cenę.

Fabuła rozwija się w sposób nieoczywisty. Przez długi czas nie wiemy, kto tak naprawdę jest dobry, a kto zły, komu można ufać i o co tak naprawdę toczy się gra. Co więcej długo nie da się jednoznacznie określić, jaki jest główny motyw tej opowieści. I właśnie to uważam za ogromny plus. Chaos, niedopowiedzenia oraz zmieniające się perspektywy sprawiają, że książka nie pozwala czytelnikowi się rozleniwić. Każdy kolejny rozdział dokłada nowy element układanki i napędza historię, zamiast ją porządkować zbyt szybko.

W porównaniu do pierwszego tomu relacje między bohaterami są bardziej naturalne, bardziej dojrzałe i mniej czarno-białe. Emocje nie są podane na tacy, one powoli się rodzą, ewoluują, czasem bolą. Romans nie dominuje fabuły, ale pięknie ją dopełnia, a więzi między postaciami wydają się prawdziwe, pełne wahań i niepewności. Z elementów, które bardzo mi się spodobały, jest sposób przedstawienia rodziny królewskiej. Zamiast wyniosłych, chłodnych władców, jak to często bywa w książkach, dostajemy postacie ciepłe, rodzinne i pełne wyrozumiałości. Dzięki temu są znacznie bardziej ludzcy i autentyczni, a ich relacje dodają historii uroku i emocjonalnej głębi. Jest to zdecydowanie miła odmiana i powiew świeżości. W książce nie brakuje również brutalnych scen, między innymi z udziałem zwierząt, dlatego sięgając po tę historię, warto przygotować się na to, jeśli jesteście na tym punkcie wrażliwi. 

Po przeczytaniu "Iskry" jestem po prostu zachwycona i po wydarzeniach, które znam z tego tomu, jak i z "Wybrańców" mogę śmiało stwierdzić, że autorka stworzyła świetne uniwersum, które politycznie dobrze jest poprowadzone i opiera się na mocach Obdarzeńców, którzy odgrywają tutaj kluczową rolę. Spotkanie Iskry i Lecka sprawiło, że w mojej głowie pojawiło się mnóstwo pytań, ale także odpowiedzi i jeszcze lepiej zrozumiałam układ sił, wrogość i wojny między poszczególnymi królestwami oraz regionami. To właśnie ten tom pozwolił mi lepiej odnaleźć się między granicami.

"Iskra" to nie tylko fantastyka o wojnie, spiskach i królach walczących o tron. To historia o strachu przed własną naturą, o odpowiedzialności za dar, którego się nie chciało i o cienkiej granicy między potworem a człowiekiem. Drugi tom serii okazał się dla mnie bardziej wciągający, głębszy i po prostu lepszy, zarówno pod względem bohaterów, jak i emocjonalnego ciężaru historii. Całą sobą, już od samego początku czułam, że jest to książka dla mnie, zarówno pod kątem fabuły jak i charakteru bohaterów. To książka, która nie daje prostych odpowiedzi, ale za to zostawia z poczuciem, że właśnie takie opowieści zapamiętuje się na długo. Jeśli "Wybrańcy" byli tylko obietnicą, "Iskra" jest jej spełnieniem.  

Egzemplarz bezpłatny otrzymany w ramach współpracy z wydawnictwem 


Brak komentarzy