Autorka zręcznie łączy świat pełen zagrożeń z emocjonalną opowieścią o samotności, zaufaniu i desperacji. Mafijne tło nie jest jedynie dekoracją, tworzy atmosferę nieustannego napięcia, w której bohaterowie muszą ważyć każde słowo i każdy gest. Najciekawsze okazuje się jednak to, że największe niebezpieczeństwo nie zawsze kryje się w broni czy groźbach, lecz w uczuciach, które pojawiają się tam, gdzie nie powinny. Relacja Ayleen i Collina rozwija się niczym gra w szachy. Ona kieruje się sercem, on przyzwyczaił się polegać wyłącznie na chłodnej kalkulacji. Ich spotkanie wywołuje iskrę, która nie zamienia się od razu w pożar, lecz długo tli się pod powierzchnią, budując ciekawość i emocjonalne napięcie.
Nie jest to książka pozbawiona przerysowań. Momentami dramatyczne wydarzenia nabierają niemal filmowego rozmachu, a niektóre decyzje bohaterów mogą wywołać westchnienie lub przewrócenie oczami. Paradoksalnie właśnie ta mieszanka intensywnych emocji, niebezpieczeństwa i odrobiny lekkości sprawia, że trudno oderwać się od lektury. To jedna z tych historii, które czyta się z myślą: „Jeszcze tylko jeden rozdział”, aż nagle okazuje się, że została ostatnia strona.
„W jego rękach” nie próbuje być brutalnym realizmem. To opowieść oparta na emocjach, tajemnicach i kontrastach. Dla fanów mafijnych romansów, stopniowo budowanego uczucia oraz bohaterów noszących więcej niż jedną maskę może okazać się bardzo wciągającą podróżą. A zakończenie? Zostawia więcej pytań niż odpowiedzi i skutecznie sprawia, że na kontynuację czeka się z niecierpliwością.
Egzemplarz bezpłatny otrzymany w ramach współpracy z wydawnictwem