Autor w niezwykle subtelny sposób pokazał emocje, które są bliskie wielu dzieciom. Potrzeba akceptacji, chęć bycia dostrzeżonym i pewność, że jest się ważnym dla najbliższych, zostały przedstawione z ogromną delikatnością i wyczuciem. To historia, która nie moralizuje, lecz otula czytelnika spokojem i poczuciem bezpieczeństwa. Idealnym dopełnieniem tej cudownej historii są ilustracje Anity Jeram. Są po prostu przepiękne. Delikatne akwarelowe rysunki zachwycają miękkimi liniami, subtelną kolorystyką i niezwykłą ilością ciepła. Każda strona wygląda jak małe dzieło sztuki, a pełne uroku niedźwiadki od pierwszego spojrzenia wzbudzają sympatię. Ilustracje doskonale oddają emocje bohaterów i sprawiają, że książkę można oglądać bez końca.
To jedna z tych pozycji, które idealnie sprawdzają się podczas wieczornego czytania. Spokojna narracja, piękne przesłanie i wyjątkowa oprawa graficzna tworzą historię, do której chce się wracać. „Wszystkich was kocham najbardziej” nie tylko wzrusza, ale także pomaga dzieciom zrozumieć, że każde z nich jest wyjątkowe i zasługuje na miłość dokładnie takie, jakie jest. Pełna ciepła, mądra i kojąca książka, która zostawia po sobie uśmiech oraz ogromne poczucie bliskości.
Tym razem historia skupia się na Genevieve Grimm, która po tragicznej śmierci matki trafia do Enchantry, miejsca równie zachwycającego, co przerażającego. Przeklęty pałac pełen iluzji, tajemnic i śmiertelnych pułapek szybko staje się areną rozgrywki, w której stawką jest znacznie więcej niż zwycięstwo. Autorka stworzyła przestrzeń, która dosłownie ożywa na kartach powieści. Podczas lektury miałam wrażenie, jakbym sama przemierzała labirynt marmurowych korytarzy, nie wiedząc, co czai się za kolejnymi drzwiami. Ten mrok był wszechogarniający.
Ogromnie podobał mi się motyw gry, która nie wybacza błędów. Każde wyzwanie budowało napięcie i sprawiało, że trudno było odłożyć książkę choćby na chwilę. Nieustannie towarzyszyło mi poczucie niepewności, bo w Enchantrze nic nie jest oczywiste, a pozory potrafią być wyjątkowo zdradliwe. No kupiło mnie to okrutnie mocno! Uwielbiam 🥰 A na tym całym tle rozwija się relacja Genevieve i Rowina, która jest pełna iskier, wzajemnych prowokacji i niedopowiedzeń. Ich historia nie opiera się wyłącznie na romantycznym napięciu, ale także na stopniowym budowaniu zaufania w świecie, który nieustannie zachęca do zdrady. To właśnie ta dynamika sprawiła, że kibicowałam im od pierwszych stron.
„Enchantra” dostarczyła mi wszystkiego, czego oczekiwałam po powrocie do tego uniwersum: mrocznego klimatu, emocji, tajemnic i bohaterów, których los naprawdę obchodzi czytelnika. To książka, która wciąga w swoją grę od pierwszych rozdziałów i nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze długo po zakończeniu lektury. A jeśli po „Phantasmie” również tęskniliście za tym światem, mogę zapewnić, że „Enchantra” doskonale wypełnia tę pustkę. No i te piękne wydanie! Musicie je mieć 😍
W książce znajduje się naprawdę ogromna różnorodność pomysłów. W środku są zarówno proste projekty dla młodszych budowniczych, jak i bardziej kreatywne wyzwania, które zainteresują starsze dzieci, a nawet dorosłych fanów klocków. Dzięki temu książka świetnie sprawdza się podczas wspólnego rodzinnego spędzania czasu. Miłym dodatkiem jest mini model tortu z klocków LEGO do samodzielnego złożenia, który wzbogaci kolekcję małych fanów klocków. To niewielki element, ale doskonale wpisuje się w imprezowy klimat całej publikacji i od razu zachęca do zabawy.
Największą wartością książki jest jednak to, że inspiruje do tworzenia własnych pomysłów. Nie narzuca gotowych schematów, lecz pokazuje, jak z pozornie zwykłych klocków wyczarować coś wyjątkowego. To świetna propozycja dla dzieci, które lubią budować, eksperymentować i spędzać czas z dala od ekranów. „LEGO. Księga pomysłów. Imprezy” to kolorowa, pełna energii książka, która zamienia każdą okazję do świętowania w kreatywną przygodę. Jeśli w domu są miłośnicy LEGO, trudno o lepszy sposób na połączenie zabawy, wyobraźni i wspólnie spędzonych chwil.
Egzemplarz bezpłatny otrzymany w ramach współpracy z wydawnictwem
czerwca 08, 2026
"Tappi. O czerwonym jaju, babcinym zeszycie i małych awanturnikach" - Marcin Mortka
Autor po raz kolejny stworzył historię pełną ciepła, śmiechu i sympatycznego zamieszania. Wśród podziemnych tuneli, nieporozumień i niezwykłych odkryć młodzi czytelnicy otrzymują ważną lekcję o tym, jak łatwo uwierzyć w niesprawdzone informacje i jak wiele problemów może wywołać jedna niewinna plotka. Wszystko zostało jednak podane w lekkiej, przyjaznej formie, dzięki której nauka płynie naturalnie z samej przygody.
Niezmiennie jak w poprzednich tomach serii, ogromnym atutem książki są bohaterowie, których po prostu nie da się nie lubić. Tappi jak zawsze imponuje życzliwością i rozsądkiem, a jego przyjaciele dostarczają wielu powodów do uśmiechu. Każda kolejna strona zachęca do dalszego czytania i odkrywania tajemnicy niezwykłego jaja. A całość dopełnia jak zawsze kolorowe wydanie książki. W środku znajdziemy piękne, pełne detali ilustracje, które doskonale oddają klimat Szepczącego Lasu i sprawiają, że historia jeszcze mocniej działa na wyobraźnię. Dodatkową atrakcją, na którą zawsze czeka każdy fan serii, są kolorowanki przygotowane dla najmłodszych czytelników, dzięki którym przygoda z Tappim nie kończy się wraz z przeczytaniem ostatniej strony.
To pełna uroku opowieść o przyjaźni, zaufaniu i sile rozmowy, która bawi, wzrusza i przypomina, że zanim uwierzymy w sensacyjne wieści, warto najpierw poznać prawdę. Idealna lektura dla wszystkich fanów sympatycznego wikinga i jego niezwykłego świata.
Bohaterowie książki, Mako i Arden, pochodzą z zupełnie różnych środowisk, mają odmienne cele i problemy, ale każde z nich niesie na swoich barkach ciężar większy, niż powinien dźwigać nastolatek. Szczególnie spodobała mi się Arden i jej niezwykły dar rozpoznawania kłamstw. To nie tylko ciekawy element fabuły, ale też świetne narzędzie do budowania napięcia i odkrywania kolejnych tajemnic, chociaż Brandon Mull nie spieszy się z odkrywaniem wszystkich kart.
Początek historii pozwala spokojnie zanurzyć się w świecie pełnym magii, nieznanych zasad i sekretów. Gdy jednak historia nabiera tempa, trudno znaleźć dobry moment na odłożenie książki. Pojawiają się spiski, niebezpieczne podróże, zaskakujące sojusze i coraz więcej pytań, na które czytelnik desperacko chce poznać odpowiedzi. Ogromnym plusem całej powieści jest również sam świat przedstawiony. Anora żyje własnym życiem, ma swoje tradycje, wierzenia, konflikty i tajemnice. To miejsce, które wydaje się znacznie większe niż to, co poznajemy w pierwszym tomie, dzięki czemu przez cały czas czuć, że za kolejnym zakrętem może kryć się coś niezwykłego.
„Zakazana góra” to fantasy skierowane głównie do młodszych czytelników, ale bez problemu odnajdą się w nim również starsi fani gatunku. To opowieść o przyjaźni, odwadze, dorastaniu i konsekwencjach podejmowanych wyborów, podana w formie pełnej przygód i magii. A najgorsze jest to, że po przewróceniu ostatniej strony od razu ma się ochotę sięgnąć po kolejny tom. Jeśli lubicie historie, w których tajemniczy świat stopniowo odsłania swoje sekrety, bohaterowie nieustannie pakują się w tarapaty, a magia jest czymś więcej niż tylko efektownym dodatkiem, „Opiekunowie. Zakazana góra” zdecydowanie zasługują na uwagę.
Egzemplarz bezpłatny otrzymany w ramach współpracy z wydawnictwem
Książka jest super, ponieważ podczas jej poznawania dzieci nie są jedynie obserwatorami wydarzeń. Stają się pomocnikami świnek, wskazują drogę, rozwiązują zagadki, wyszukują ukryte elementy i wykonują różne inne ciekawe zadania, które sprawiają, że angażują się w przygody świnek. Dzięki temu historia żyje, a każda kolejna strona zachęca do aktywnego udziału, a na końcu można usłyszeć "jeszcze raz czytamy!".
Bardzo spodobało mi się, że autorka w naturalny sposób przemyca wiedzę o świnkach morskich. Nie ma tu nudnych wykładów ani długich wyjaśnień. Informacje o potrzebach tych zwierzaków pojawiają się przy okazji zabawy, dzięki czemu łatwo je zapamiętać. To świetny sposób, by pokazać najmłodszym, że opieka nad pupilem to nie tylko przyjemność, ale też odpowiedzialność. Na końcu książki znajduje się również zestawienie najważniejszych faktów o kawiach domowych, które uzmysławiają dzieciom, jak wiele potrzeb mają.
Ogromne wrażenie robią ilustracje, które są kluczowe dla całej historii. Są pełne detali, ciepła i kolorów, które przyciągają wzrok. Można długo przyglądać się każdej rozkładówce, odkrywając kolejne drobiazgi ukryte wśród kwiatów, liści i ogrodowych zakamarków.
„Świnki morskie same w domu. Ogródek” to książka, która łączy opowieść, zabawę i naukę w bardzo naturalny sposób. Idealnie sprawdzi się podczas wspólnego czytania, ale też jako zachęta do samodzielnego odkrywania historii. Po zakończeniu lektury trudno nie polubić Lisi i Lusi, tych dwóch małych podróżniczek, które udowadniają, że wielkie przygody nie zależą od rozmiaru bohatera.