Od pierwszych stron czułam, że wchodzę w świat brutalny, zimny i niebezpieczny, ale jednocześnie cholernie fascynujący. Akcja dzieje się tu niemal bez przerwy, są pościgi, walki, starcia, polityczne napięcia i momenty, kiedy serce naprawdę przyspiesza. Uwielbiam, gdy w fantasy coś się dzieje, a tutaj dzieje się DUŻO. Nawet jeśli czasem można przewidzieć kierunek wydarzeń, napięcie i tak robi swoje, a autorka potrafi zaskoczyć kilkoma decyzjami fabularnymi, które wytrącają z równowagi.
Ogromnym atutem jest relacja między głównymi bohaterami. Nie ma tu cukru ani natychmiastowej miłości, jest zadziorność, docinki, bezpośredniość i język ostry jak klinga. Ich dialogi to czysta przyjemność. Iskry lecą w każdej scenie, a chemia między nimi jest wyczuwalna nawet wtedy, gdy oficjalnie się nie znoszą. Kocham takie dynamiki. I kocham to, że cały czas czułam, że w tym wszystkim jest drugie dno. Saeris jako protagonistka kupiła mnie swoją upartością i tym, że nie jest idealna. Popełnia błędy, reaguje emocjonalnie, czasem działa impulsywnie, ale właśnie dlatego łatwo jej kibicować. A Kingfisher… cóż, jeśli lubicie mrocznych, niebezpiecznych typów z tajemnicą, to możecie przygotować serce na kłopoty. I to jego słodkie warczenie, mmm!
Świat przedstawiony ma ogromny potencjał i naprawdę wiele do zaoferowania. Magia, alchemia, stare konflikty, różne rasy, polityczne napięcia, czuć, że to dopiero początek większej historii. I humor! O matko, jak ja się przy tej książce śmiałam. Nawet ten bardziej bezczelny, momentami seksistowski, wiem, że nie każdemu podejdzie, ale mnie bawił okrutnie. To nadaje całości charakteru i sprawia, że bohaterowie wydają się bardziej „żywi”, mniej wygładzeni.
Jedyny moment, w którym poczułam lekkie przeciążenie, to końcówka. Autorka wrzuca tam tyle wątków, zwrotów akcji i informacji naraz, że nawet dla mnie, osoby, która lubi fabularny chaos, było tego po prostu za dużo. Szkoda, bo część elementów aż prosiła się o spokojniejsze rozwinięcie. Potencjał był ogromny i chętnie spędziłabym w tym świecie jeszcze więcej czasu, zamiast dostawać wszystko hurtem. Ale mimo tego całościowo to była fantastyczna przygoda. Wciągająca, emocjonalna, momentami mroczna, momentami zabawna, pełna napięcia i postaci, o których trudno zapomnieć. Jeśli szukacie romantasy, które dostarczy rozrywki, akcji, ostrego języka i mieszanki elfów z wampirami, bierzcie w ciemno. Ja przepadłam. Bo są książki, które się czyta…i są takie, które się przeżywa. Ta zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. 🖤
Największą siłą tej książki są relacje między bohaterami. Tappi, jak zwykle, jest uosobieniem dobroci i odwagi, ale nie działa sam, to właśnie współpraca, zaufanie i życzliwość pozwalają rozwiązać zagadkę Magicznego Ogrodu. Pojawiające się postacie od zrzędliwego skrzata po uroczego pajączka, wnoszą do historii humor i ciepło, a jednocześnie pokazują dzieciom, że każdy może mieć swoje powody, by zachowywać się w określony sposób.
Fabuła ma tempo idealne dla młodszych czytelników: dużo się dzieje, ale bez nadmiernego napięcia. To raczej przygoda z nutą tajemnicy niż historia, która ma przestraszyć czy przytłoczyć. Dzięki temu książka świetnie sprawdza się jako wieczorna lektura, rozbudza wyobraźnię, ale jednocześnie zostawia dziecko z poczuciem bezpieczeństwa i dobrym humorem.
Warto też zwrócić uwagę na przesłanie. Opowieść w naturalny sposób mówi o pomaganiu innym, odpowiedzialności za wspólne dobro i o tym, że czasem trzeba zajrzeć głębiej, by zrozumieć prawdziwą przyczynę problemu. Nie jest to jednak nachalne moralizowanie, wartości „przemycane” są między przygodami i żartami. To ciepła, pogodna historia, która najbardziej trafi do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, zwłaszcza tych lubiących fantastyczne światy i sympatycznych bohaterów. Dorośli mogą niekiedy odczuć, że opowieść jest bardzo prosta, ale uśmiech młodego słuchacza podczas czytania szybko przypomina, dla kogo ta książka powstała. Idealna na wspólne czytanie, szczególnie wtedy, gdy za oknem robi się coraz bardziej zimno, a w domu przyda się odrobina magicznego lata. 🌿
Największą siłą książki jest perspektywa bohaterów. Zima nie jest tu oczywista ani „znana z doświadczenia”, ponieważ jest zagadką, która jednocześnie zachwyca i trochę niepokoi. Śliskie tafle lodu, skrzypiący śnieg czy mroźne podmuchy wiatru stają się dla puchaczy czymś równie ekscytującym jak dla małego dziecka pierwszy śnieg za oknem. Dzięki temu młody czytelnik może łatwo utożsamić się z bohaterami i przeżyć wraz z nimi całą paletę emocji, od radości po niepewność.
Książka sprytnie łączy fabułę z elementami popularnonaukowymi. Krótkie wyjaśnienia zjawisk pogodowych, przygotowane przez prezentera Bartma Jędrzejaka, są podane w sposób lekki i zrozumiały, bez szkolnego tonu. To wiedza „przy okazji” naturalnie wpleciona w opowieść, dzięki czemu dzieci uczą się niemal niepostrzeżenie. Dużym atutem jest także warstwa emocjonalna. Relacje między rodzeństwem pokazane są subtelnie i wiarygodnie: jest wsparcie, drobne sprzeczki, troska i świadomość, że każdy z nich kiedyś pójdzie własną drogą. To wartościowa lekcja o dorastaniu podana w bezpiecznej, bajkowej formie. Na uwagę zasługują również ilustracje autorstwa Małgorzaty Osieleniec, które są delikatne, nastrojowe i bardzo „zimowe”. Budują atmosferę ciszy, przestrzeni i lekkości, która idealnie współgra z tekstem. Książka jest też przyjazna dla początkujących czytelników, zawiera krótkie rozdziały, a duża czcionka i wyraźna struktura zachęcają do samodzielnego czytania.
„Pogoda dla Puchaczy. Zima” to mądra i pogodna książka, która oswaja zimę, uczy uważności na przyrodę i pokazuje, że dorastanie może być przygodą, a nie tylko wyzwaniem. Idealna zarówno do wspólnego czytania przed snem, jak i dla młodych czytelników stawiających pierwsze samodzielne kroki w świecie książek.
lutego 15, 2026
"Wszystko, co chcesz wiedzieć. Genialne pytania i proste odpowiedzi na każdy dzień roku" - Molly Oldfield.
Każdy dzień roku ma własne pytanie i odpowiedź. Krótką, konkretną, ale nie banalną. To nie są suche definicje, raczej miniopowieści, które tłumaczą świat bez zadęcia i bez traktowania młodego czytelnika z góry. Można czytać systematycznie, dzień po dniu, ale prawdopodobieństwo, że skończy się na jednym pytaniu, jest mniej więcej takie jak na zjedzeniu jednego chipsa z otwartej paczki.
Publikacja wyrasta z popularnego podcastu Everything Under the Sun, w którym dzieci z całego świata zasypywały autorkę pytaniami. Dzięki temu w książce nie ma "sztucznej ciekawości". To nie dorosły wymyślił, co dzieci powinny wiedzieć, to dzieci powiedziały, co naprawdę chcą wiedzieć. Efekt? Pytania są czasem zaskakująco mądre, czasem rozbrajająco zabawne, a czasem… egzystencjalne na poziomie filozofów. Jedynym minusem, jaki zauważyłam podczas czytania, jest sposób podawania niektórych długości czy odległości. Pojawiają się konkretne wartości (np. 10 metrów), które dla dziecka mogą być dość abstrakcyjne, zwłaszcza jeśli nie ma ono jeszcze wyobrażenia, jak "dużo" to w praktyce. Bez porównania do czegoś znanego (np. długości autobusu czy boiska) taka informacja może być trudna do zwizualizowania i mniej zrozumiała dla młodszych czytelników.
Najcenniejsze w tej książce jest to, że rzadko kończy się na przeczytaniu odpowiedzi. Jedno pytanie uruchamia kolejne, potem następne i nagle okazuje się, że zamiast szybkiej lektury mamy rodzinne mini-seminarium o życiu, świecie i wszystkim pomiędzy. To trochę jak iskra, która zapala ognisko ciekawości. Oprawa graficzna robi ogromną robotę. Kolory są ciepłe i przyjazne, rysunki pełne detali, ale nieprzeładowane. Nie przytłaczają tekstu — raczej zapraszają do niego, jakby mówiły: "Hej, chodź, tu jest coś ciekawego". To jedna z tych książek, które dzieci nie tylko czytają, ale też długo oglądają. Jest to zdecydowanie książka dla dzieci, które pytają non stop, dla rodziców, którzy czasem nie wiedzą, co odpowiedzieć, dla nauczycieli szukających inspiracji i dla dorosłych, którzy potajemnie też lubią wiedzieć "dlaczego".
"Wszystko, co chcesz wiedzieć" to nie tylko książka, która odpowiada na pytania, ona daje pozwolenie na ich zadawanie. Pokazuje, że zdziwienie światem to nie etap do "wyrośnięcia", ale coś, co warto pielęgnować całe życie. Bo może największą wartością tej książki nie jest to, że dostarcza odpowiedzi, tylko to, że sprawia, iż chce się zadawać kolejne pytania.
Punkt wyjścia jest prosty: Zander Rune, aktor z nadszarpniętą reputacją, ma wziąć udział w survivalowym reality show, by odbudować swój wizerunek. Charlie Hart trafia na wyprawę trochę przez przypadek i wcale nie jest zachwycona towarzystwem gwiazdy, której szczerze nie znosi. Ona go nie cierpi. On jej potrzebuje. A kamera rejestruje każdy ich krok.
Spodziewałam się klasycznego schematu enemies to lovers, iskrzących kłótni, ostentacyjnej niechęci i powolnego topnienia lodów. Tymczasem ta wrogość ze strony Charlie nie była aż tak wyczuwalna, jak zakładałam. Owszem, deklaruje, że go nie znosi, ale w praktyce między nimi dość szybko pojawia się nić porozumienia. Nie było tu ostrej, wyraźnej granicy między „nie cierpię cię” a „zaczynam ci ufać”. Zamiast tego dostajemy relację rozwijającą się bardziej miękko, spokojniej i może właśnie dlatego bardziej wiarygodnie.
Największą siłą tej historii jest dla mnie obserwowanie, jak bohaterowie radzą sobie w sytuacji granicznej. Kiedy znikają wygody, telefony i bezpieczna odległość, zostają tylko lęki, poczucie winy i to, co naprawdę myślą o sobie nawzajem. Survival nie jest tu wyłącznie tłem, staje się katalizatorem rozmów, konfrontacji i decyzji, których nie da się cofnąć. Pojawia się pytanie: czy przetrwają, zdani wyłącznie na siebie? I nie chodzi tylko o fizyczne przetrwanie w dziczy, ale też o to emocjonalne. Niektóre rozwiązania fabularne są dość filmowe i momentami mało realistyczne, jednak potraktowałam to jako świadomy zabieg, coś na kształt dynamicznego filmu przygodowego zamkniętego w książce. Dzięki temu czytało mi się ją szybko, z rosnącą ciekawością, co jeszcze może się wydarzyć w ciągu tych kilku dni.
To opowieść o drugich szansach, o tym, jak łatwo przykleić komuś etykietkę i jak trudno ją potem odkleić. O tym, że czasem trzeba znaleźć się na krawędzi, dosłownie i w przenośni, żeby zobaczyć wyraźniej, kim się jest i czego się chce.Jeśli ktoś, tak jak ja, dopiero zaczyna przygodę z motywem survivalu w literaturze, to uważam, że to bardzo dobry start. Emocjonalny, wciągający i zostawiający po sobie ciepłe poczucie, że nawet nad przepaścią można znaleźć kogoś, kto poda rękę.
Egzemplarz bezpłatny otrzymany w ramach współpracy z wydawnictwem
Choć historie są krótkie, duży format albumu pozwala w pełni nacieszyć oczy kolorową, szczegółową grafiką i zabawnymi dialogami. Nie brakuje tu klasycznych zagrożeń, oczywiście pojawia się niezmordowany Gargamel, który jak zwykle knuje kolejne intrygi, są też mniej typowe motywy, jak lekko mroczny klimat "Nawiedzonego zamku", który dodaje całości nuty przygody i tajemnicy. To właśnie połączenie humoru, napięcia i serdeczności sprawia, że opowieści czyta się jednym tchem. Smerfetka nie jest tu tylko ozdobą wioski, to bohaterka z charakterem, która potrafi działać zarówno samodzielnie, jak i zespołowo. Czasem wpada w tarapaty, czasem sama je prowokuje, ale zawsze wychodzi z nich z podniesioną głową.
Dla wielu dorosłych sięgnięcie po Smerfy to sentymentalna podróż do czasów, gdy wieczorne dobranocki były obowiązkowym punktem dnia. Historie stworzone przez Peyo stały się światowym fenomenem, doczekały się adaptacji telewizyjnych i filmowych, a kolejne pokolenia wciąż z radością wracają do tych niebieskich bohaterów. "Niesamowita Smerfetka" to nie tylko zbiór zabawnych historyjek, to także okazja, by podzielić się z dziećmi kawałkiem własnego dzieciństwa. Czytając te komiksy razem, można odkryć, że wartości takie jak przyjaźń, odwaga, empatia i walka o sprawiedliwość wcale się nie starzeją. To udana część pobocznej serii, która pokazuje, że świat Smerfów ma jeszcze wiele do zaoferowania. Krótkie, ale treściwe historie, piękna oprawa graficzna i charyzmatyczna bohaterka sprawiają, że album będzie świetnym wyborem zarówno dla młodszych czytelników, jak i dla dorosłych, którzy chcą na chwilę wrócić do beztroskich lat dzieciństwa. Bo Smerfy i przede wszystkim Smerfetka są po prostu niesamowite. 💙
Egzemplarz bezpłatny otrzymany w ramach współpracy z wydawnictwem


