„Chińczyk” to klasyk, który udowadnia, że do świetnej zabawy nie potrzeba skomplikowanych zasad, setek kart ani instrukcji grubszej niż książka telefoniczna. Wystarczy plansza, kilka kolorowych pionków, kostka i gotowe, rodzinny turniej może się zacząć.
To gra, która potrafi zamienić spokojne popołudnie w pełne emocji widowisko. Niby wszystko wygląda niewinnie, trzeba tylko przeprowadzić swoje cztery pionki z bazy do domku szybciej niż reszta graczy. A potem zaczyna się prawdziwa rywalizacja, napięcie przy każdym rzucie kostką, okrzyki radości po wyrzuceniu szóstki i dramatyczne powroty pionków przeciwników na start albo i własnych. Siłą „Chińczyka” jest to, że bawi każdego. Dzieci szybko łapią zasady, dorośli wracają do wspomnień z dzieciństwa, a dziadkowie często okazują się najbardziej bezwzględnymi strategami przy stole. To jedna z tych gier, przy których śmiech miesza się z lekkim „oj nieee!” po zbiciu pionka tuż przed metą.
Na plus zasługuje także wykonanie. Kolorowa plansza jest czytelna i estetyczna, pionki wygodne w użyciu, a całość sprawia wrażenie solidnej i przygotowanej na wiele rodzinnych pojedynków. Dodatkowo gra nie zajmuje dużo miejsca, więc bez problemu można zabrać ją na wyjazd, wakacje czy do znajomych.
„Chińczyk” to ponadczasowa propozycja na wspólny wieczór, deszczowy dzień albo szybki rewanż po kolacji. Prosta, emocjonująca i zawsze skuteczna, gdy trzeba oderwać wszystkich od ekranów. Są gry modne na chwilę i są takie, które zostają na lata, a „Chińczyk” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.
