"Bo w tym zgniłym świecie ty jesteś niespotykanie czysta. Jesteś jak... światło. Jedyne, jakie kiedykolwiek widziałem."
„Będę twoim końcem” to książka, która nieźle namieszała mi w głowie! 🖤🔥Jak na mój pierwszy romans sensacyjny w tak mrocznym klimacie, bawiłam się naprawdę świetnie! Babylon City to zdecydowanie nie jest miejsce, w którym chciałoby się zamieszkać, a już na pewno nie wtedy, gdy na ulicach grasują Prawdziwi Bogowie. Tutaj nic nie jest oczywiste, granica między dobrem a złem mocno się zaciera, a zaufanie do kogokolwiek może okazać się najgorszym pomysłem.
Lou trafia na przesłuchanie człowieka, który zdecydowanie nie zamierza ułatwiać jej zadania. Z to przeciwnik, przy którym trudno zachować zimną krew, a każde spotkanie tej dwójki przynosi kolejną porcję napięcia. Ich relacja? Oj, momentami naprawdę trudno stwierdzić, kto tutaj kogo próbuje rozpracować. 😏 Im dalej w historię, tym bardziej wszystko zaczyna się komplikować, a ja z każdą kolejną stroną miałam coraz więcej pytań.
Największy plus calusieńkiej historii to wcale nie jest relacja bohaterów, a sposób w jaki autorka bawi się czytelnikiem. Laura nie wykłada wszystkich kart na stół, tylko dawkuje informacje i podrzuca kolejne elementy układanki. Niby coś zaczyna świtać, niby człowiek już łączy kropki, ale za chwilę pojawia się coś, co każe spojrzeć na sytuację zupełnie inaczej. Byłam przekonana, że niektóre sekrety w końcu wyjdą na jaw i wszystko stanie się jasne, ale autorka skutecznie pokrzyżowała mi plany. 🙈 Potrafi wodzić za nos, podsuwać tropy i sprawiać, że czytelnik sam zaczyna snuć teorie, które niekoniecznie prowadzą we właściwym kierunku. Czasami myślałam sobie, że nie no bez jaj, tak oczywiście się podeszli, ale że serio takie proste płytkie rozwiązanie? A później autorka historią mówiła mi "Poważnie dałaś się nabrać? Naiwna!"
A kiedy akcja nabiera tempa, naprawdę trudno się oderwać! Dzieje się sporo, napięcie rośnie, a kolejne wydarzenia sprawiają, że zamiast odkładać książkę, ma się ochotę przeczytać jeszcze jeden rozdział. I jeszcze jeden. A potem nagle okazuje się, że jest już zdecydowanie za późno na sen. 😂 Nie wszystko kręci się wyłącznie wokół relacji bohaterów, która choć bardzo istotna, nie pożera całej fabuły. Jest tajemnica, niebezpieczeństwo, manipulacja i sporo sytuacji, w których trudno przewidzieć, co wydarzy się za chwilę.
Przyznaje jednak, że momentami trochę zmęczyły mnie wewnętrzne monologi, rozmyślania i niezdecydowanie Lou. Bywało, że miałam ochotę powiedzieć jej: dobra, kochana, już wiemy, co czujesz, teraz wracamy do akcji! 😅 Na szczęście nie trwało to na tyle długo, żeby zepsuć mi całą przyjemność z czytania. Bo kiedy fabuła rusza z kopyta, naprawdę jest co śledzić!
No i zakończenie… TAKIEGO obrotu spraw się nie spodziewałam! 👀 Myślałam, że pewne rzeczy potoczą się inaczej, ale autorka pokazała mi, że jeszcze nie czas, żeby czuć się zbyt pewnie. To właśnie lubię w historiach, które potrafią mnie zaskoczyć, kiedy wydaje mi się, że już coś rozgryzłam, nagle dostaję mały prztyczek w nos.
„Będę twoim końcem” to dla mnie bardzo udane spotkanie z połączeniem romansu, sensacji i mrocznego klimatu. Nie jest to gatunek, po który zwykle sięgam, ale po tej lekturze zdecydowanie mam ochotę na więcej! Jeśli autorka chciała pokazać, że potrafi namieszać w głowie czytelnika, to jej się udało. Manipulowała mną, podsuwała fałszywe tropy i nie pozwalała zbyt długo czuć się bezpiecznie. Czy polecam? Zdecydowanie! Jeśli lubicie historie, w których nic nie jest czarno-białe, szarość rozlewa się jak zaraza, bohaterowie skrywają więcej, niż pokazują, a prawda niekoniecznie wygląda tak, jak początkowo zakładacie, to warto dać tej książce szansę. Ja weszłam w ten mroczny świat z ciekawości, a wyszłam z poczuciem, że romans sensacyjny może być naprawdę wciągającą przygodą. 🖤📚
P.s. rzecz jasna, że czekam na książkę o G, nie ma innej opcji 😜
Egzemplarz bezpłatny otrzymany od wydawnictwa



