Książka jest super, ponieważ podczas jej poznawania dzieci nie są jedynie obserwatorami wydarzeń. Stają się pomocnikami świnek, wskazują drogę, rozwiązują zagadki, wyszukują ukryte elementy i wykonują różne inne ciekawe zadania, które sprawiają, że angażują się w przygody świnek. Dzięki temu historia żyje, a każda kolejna strona zachęca do aktywnego udziału, a na końcu można usłyszeć "jeszcze raz czytamy!".
Bardzo spodobało mi się, że autorka w naturalny sposób przemyca wiedzę o świnkach morskich. Nie ma tu nudnych wykładów ani długich wyjaśnień. Informacje o potrzebach tych zwierzaków pojawiają się przy okazji zabawy, dzięki czemu łatwo je zapamiętać. To świetny sposób, by pokazać najmłodszym, że opieka nad pupilem to nie tylko przyjemność, ale też odpowiedzialność. Na końcu książki znajduje się również zestawienie najważniejszych faktów o kawiach domowych, które uzmysławiają dzieciom, jak wiele potrzeb mają.
Ogromne wrażenie robią ilustracje, które są kluczowe dla całej historii. Są pełne detali, ciepła i kolorów, które przyciągają wzrok. Można długo przyglądać się każdej rozkładówce, odkrywając kolejne drobiazgi ukryte wśród kwiatów, liści i ogrodowych zakamarków.
„Świnki morskie same w domu. Ogródek” to książka, która łączy opowieść, zabawę i naukę w bardzo naturalny sposób. Idealnie sprawdzi się podczas wspólnego czytania, ale też jako zachęta do samodzielnego odkrywania historii. Po zakończeniu lektury trudno nie polubić Lisi i Lusi, tych dwóch małych podróżniczek, które udowadniają, że wielkie przygody nie zależą od rozmiaru bohatera.







