Sama fabuła jest jak najbardziej wciągająca, bardzo dużo się dzieje, nie brakuje bujek, porachunków, wyścigów, romansu, ale jednocześnie jest to dość przewidywalna historia, jak to z romansami bywa. Nietrudno domyślić się, w jakim kierunku zmierza historia i jak potoczą się wydarzenia, ale idealnie odpręża umysł. Książkę czyta się sprawnie, a krótkie rozdziały zachęcają do przewracania kolejnych stron. Podział rozdziałów na Weronikę/Lothara jest również atutem i pozwala spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw.
Nie wszystko jednak jak dla mnie zagrało idealnie. Stylistycznie momentami miałam wrażenie, że niektóre dialogi są nienaturalne i sztywne, przez co rozmowy zamiast angażować, wybijały mnie z rytmu czytania. Zupełnie nie rozumiem też notorycznie wstawianych trzykropków, pojawiają się tak często, że z czasem zaczynają zwyczajnie męczyć. To, co również zwróciło moją uwagę, to ogromna ilość przekleństw. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że romans mafijny rządzi się swoimi prawami i brutalny język jest wpisany w ten gatunek, jednak momentami było ich po prostu za dużo. Czytałam wiele takich książek i jednak były brutalne poprzez fizyczne zatargi, ale nie przewijało się w nich tyle przekleństw. Tutaj zamiast dodawać realizmu, zaczynały mnie odpychać. Największy problem miałam jednak z relacją Weroniki i Lothara w momencie spotkania się po latach. O ile było czuć między nimi chemię i przyciąganie, to jednak Weronika przeszła przez niewyobrażalną traumę, doświadczyła gwałtów, przemocy i miesięcy życia w ciągłym strachu. Dlatego kompletnie nie przekonało mnie, że praktycznie chwilę później była gotowa na intymną relację z Lotharem. Taki rozwój wydarzeń wydał mi się zbyt szybki i mało wiarygodny, szczególnie biorąc pod uwagę skalę przeżyć głównej bohaterki. Nie zrozumiałe były również dla mnie agresywne zachowania Lothara, takie jak walenie w drzwi czy krzyki, kiedy wiedział, że Weronika przeżyła bardzo trudne chwile.
„Zły wybór” to książka, która mimo swoich wad potrafi wciągnąć i dostarczyć sporo emocji. Fabuła jest dynamiczna, nie brakuje akcji, dramatów, wyścigów i walki o przetrwanie, a całość czyta się naprawdę szybko. Historia, choć dość przewidywalna, skutecznie angażuje i sprawia, że chce się poznać dalsze losy bohaterów. Nie wszystkie decyzje fabularne mnie przekonały, a niektóre elementy wykonania mogły wypaść lepiej, jednak nie żałuję czasu spędzonego z tą lekturą. To po prostu solidny romans mafijny, który ma swoje mocne strony i myślę, że fani gatunku będą zadowoleni. Mi osobiście najbardziej podobało się, że autorka nie ograniczyła się wyłącznie do romansu. Oprócz relacji bohaterów dostajemy sporo wątków związanych z mafią, porachunkami i przeszłością postaci, dzięki czemu historia jest bardziej wielowymiarowa. Sylvia Wyka udowodniła również, że nie boi się włożyć do swoich książek bardzo mocnych scen i tutaj pozytywnie mnie zaskoczyła, bo stworzyła naprawdę brutalny świat. Mimo, że nie wszystko mnie przekonało, przez większość czasu byłam ciekawa, co wydarzy się dalej, a to dla mnie zawsze jest duży plus. I jak najbardziej chętnie sprawdzę kolejne książki autorki, bo widzę w jej historiach potencjał. W końcu dobra książka wcale nie musi być idealna, ma pozostawić czytelnika z głową pełną myśli i nie opuszczać jej zbyt szybko. I tak właśnie mam ze "Złym wyborem".
Na koniec nie mogę też nie wspomnieć o ilustracjach wewnątrz książki, które pozytywnie mnie zaskoczył! Jest to fenomenalny dodatek 🥰
Egzemplarz otrzymany w ramach bezpłatnej współpracy z wydawnictwem
