Święta Wielkanoc mają to do siebie, że oprócz stołu pełnego jedzenia pojawia się też stół pełen gier. I właśnie wtedy wjechał do nas cały zestaw nowości od Wydawnictwo Kukuryku, a jedną z tych, które rozkręciły najwięcej emocji, okazał się "Pełny kurnik 2. Gra karciana." Już od pierwszych rund było jasne, że to nie jest spokojna gra „na relaks przy herbatce”. To raczej rollercoaster decyzji typu: „biorę to, co mam czy jeszcze jedna karta?”. No i oczywiście zawsze znajdzie się ktoś, kto mówi „ryzykuję”, po czym bach, drugi lis i cała tura znika jak mazurek po świętach.
Mechanika jest banalnie prosta, ale właśnie w tym tkwi jej siła. Odkrywasz karty, liczysz na jajka, robaki i kurczaki, żeby zdobywać kury i próbujesz nie być zbyt pazerny. Tyle że chciwość w tej grze włącza się szybciej niż myślisz. Każdy kolejny ruch to napięcie przy stole i komentarze w stylu „no dawaj, jeszcze jedną!” albo „nie rób tego, to się źle skończy”. I najczęściej kończy się źle. Ale adrenalinka przy tym robi swoje i wyłącza zdrowy rozsądek 😁Największym bohaterem, a właściwie antybohaterem, jest oczywiście lis. Pojawia się zawsze wtedy, kiedy absolutnie nie powinien. Pierwszy jeszcze da się przeżyć, ale drugi to już bezlitosna katastrofa, cała tura przepada i zostajesz z niczym. I właśnie te momenty wywoływały u nas najwięcej śmiechu i lekkiej frustracji.
Podczas świąt graliśmy w to naprawdę intensywnie, między jednym kawałkiem sernika a drugim. Gra świetnie sprawdziła się w różnym gronie: i młodsi, i starsi szybko łapali zasady, a rozgrywki były szybkie, więc „jeszcze jedna partia” padało zdecydowanie za często. Plusów gry jest wiele, między innymi jest to bardzo szybkie wprowadzenie do zasad, emocje przy każdej turze, kompaktowe pudełko, które łatwo zabrać gdziekolwiek. To idealna gra do grania „na luzie”, ale z nutą rywalizacji.
Jeśli lubisz gry, w których trzeba balansować między rozsądkiem a chciwością (i zazwyczaj przegrywasz z tą drugą), to „Pełny kurnik 2” naprawdę potrafi wciągnąć. U nas zdecydowanie umilił świąteczny czas i był jedną z tych gier, do których chce się wracać nawet po wielkanocnym objadaniu się 🐣
Brak komentarzy