NAJNOWSZE POSTY


„Doktor Ola” to jedna z tych książek, które nie tylko się czyta, ale wręcz przeżywa razem z dzieckiem, trochę jak poranny dyżur w przychodni, tylko zamiast stresu mamy tu mnóstwo ciepła, humoru i satysfakcji. Już od pierwszych stron wpadamy w wir wydarzeń, kolejka pacjentów rośnie, a doktor Ola ani myśli zwalniać. Każdy przypadek jest inny, czasem zabawny, czasem wymagający troski, ale zawsze pokazuje jedno: pomaganie innym ma ogromną wartość. I to nie tylko ludziom, zwierzęcy pacjenci wnoszą do tej historii dodatkowy urok i lekkość, którą dzieci uwielbiają.

Największą siłą tej książki jest jednak to, jak sprytnie łączy przyjemność czytania z nauką. To naprawdę świetna pomoc dla dzieci, które dopiero zaczynają swoją przygodę z literami. Kolorowe sylaby działają trochę jak drogowskazy, prowadzą małego czytelnika krok po kroku, dzięki czemu tekst przestaje być „straszny”, a zaczyna być zrozumiały i przyjazny. Efekt? Dzieci łapią czytanie w mig, często nawet nie zauważając, że właśnie się uczą. Teskt jest tak prosty, że zapada w pamięć, więc tym samym słowa same wskakują do głowy.

Dodatkowe słowa na marginesach to taki mały trening w tle, bez presji, bez nudy, za to z poczuciem, że „hej, umiem coraz więcej!”. A kiedy na końcu pojawiają się naklejki i dyplom, no to cóż, radość jest absolutnie gwarantowana. To mały gest, który robi wielką różnicę w budowaniu pewności siebie. Moja córka po 30 minutach nauki była bardzo dumna z siebie i chciała zostać nagrana, aby pokazać rodzinie, jak pięknie czyta i jak szybko się nauczyła.

„Doktor Ola” to książka, która pokazuje, że nauka czytania może być prosta, przyjemna i naprawdę wciągająca. A przy okazji przemyca coś jeszcze, ważną lekcję o empatii, trosce i uważności na innych. Idealna na wspólne czytanie, ale też na pierwsze samodzielne próby, które kończą się szerokim uśmiechem i słowami: „Jeszcze jedną stronę!”.

Egzemplarz bezpłatny otrzymany w ramach współpracy z wydawnictwem 


Brak komentarzy