Największą siłą tej powieści jest to, że pod cukierkowym pomysłem kryje się coś więcej. To nie jest tylko historia „wow, chłopak z książki ożył”. To opowieść o różnicy między zauroczeniem a prawdziwym uczuciem, o tym, jak łatwo zakochać się w wyobrażeniu i jak trudno zaakceptować rzeczywistość, która nie chce się do niego dopasować. Olivia momentami irytuje, momentami wzrusza, ale przede wszystkim jest bardzo ludzka. Popełnia błędy. Gubi się. Uczy się na własnej skórze. Styl autorki jest lekki, przyjemny i niesamowicie „czytający się”. To jedna z tych książek, przy których mówisz sobie „jeszcze jeden rozdział”, a potem orientujesz się, że jest druga w nocy. Są tu sceny zabawne, są romantyczne momenty, ale są też takie, które zostają w głowie dłużej, niż by się wydawało po young adultowej okładce. Ogromnym plusem jest też morał, który nie wali czytelnika po głowie, a raczej delikatnie puka: uważaj, za czym gonisz. Czasem to, co wydaje się idealne w książce, w prawdziwym życiu zupełnie by się nie sprawdziło. A czasem największy skarb siedzi tuż obok, tylko nie ma idealnie wykreowanego wizerunku.
Czy to książka bez wad? Nie. Czy spodoba się każdemu? Też nie. Ale jeśli masz ochotę na ciepłą, lekką historię, która jednocześnie potrafi zaskoczyć refleksją, to „Mój fikcyjny chłopak” może być dokładnie tym, czego potrzebujesz. Idealna na jeden wieczór, pod kocem, z herbatą i małym uśmiechem pod nosem. Świetnie się sprawdza na rozluźnienie umysłu po ciężkim dniu. Tylko jedno ostrzeżenie: po lekturze możesz spojrzeć na swoich książkowych crushów… trochę inaczej. 📚💫
Egzemplarz bezpłatny otrzymany w ramach współpracy z wydawnictwem

Brak komentarzy