NAJNOWSZE POSTY

Moda na Stitcha trwa w najlepsze. Jego wizerunek spogląda z plecaków, koszulek i kubków, a dzieci (i nie tylko!) oszalały na punkcie niebieskiego rozrabiaki. Zresztą sama ostatnio zakupiłam sobie torbę na zakupy ze Stitchem 🤭 Skąd ten fenomen? Odpowiedź można znaleźć w komiksowej adaptacji „Lilo i Stitch”, która udowadnia, że pod warstwą humoru i szalonych przygód kryje się opowieść z ogromnym sercem.

Historia rozpoczyna się na słonecznych Hawajach, gdzie poznajemy Lilo, dziewczynkę pełną wyobraźni, ale też samotności. Wychowywana przez starszą siostrę, nie zawsze potrafi odnaleźć się wśród rówieśników. Jej świat jest trochę inny, bardziej kolorowy, czasem niezrozumiały dla otoczenia. I właśnie do tego świata trafia Stitch, kudłate stworzenie, które oficjalnie uchodzi za psa ze schroniska, a w rzeczywistości jest eksperymentem genetycznym z odległej galaktyki.

Komiks świetnie oddaje kontrast między hawajskim spokojem a kosmicznym chaosem, który wnosi Stitch. Jest dużo humoru, dynamicznych scen i zabawnych sytuacji, ale twórcy nie zapominają o emocjach. Relacja Lilo i Stitcha rozwija się stopniowo, od wzajemnej ciekawości, przez serię katastrof, aż po prawdziwą więź. To opowieść o oswajaniu inności, o uczeniu się odpowiedzialności i o tym, że każdy,  nawet najbardziej niepokorny „eksperyment 626” – potrzebuje kogoś, kto w niego uwierzy.

Na uwagę zasługuje warstwa wizualna. Kadry mają filmowy charakter, pełne są ruchu i ekspresji. Kolory przywodzą na myśl wakacyjny klimat, ciepłe barwy, tropikalne pejzaże, energia tańca hula i rytm piosenek Elvisa, które stanowią ważne tło tej historii. Dodatkowym atutem jest galeria postaci oraz materiały przypominające pamiątkowy album, to miły ukłon w stronę fanów animacji.

Choć komiks skierowany jest do młodszych czytelników, dorośli również znajdą tu coś dla siebie. To nie tylko zabawna opowieść o kosmicznym rozrabiace, ale przede wszystkim historia o rodzinie budowanej na wyborze, a nie na więzach krwi. O tym, że „ohana” znaczy rodzina, a rodzina oznacza, że nikt nie zostaje sam. Jeśli więc ktoś zastanawia się, czy warto sięgnąć po komiks „Lilo i Stitch”, odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. To ciepła, pełna humoru i wzruszeń opowieść, która przypomina, że nawet najbardziej zwariowana przygoda może stać się początkiem czegoś naprawdę pięknego.

Egzemplarz recenzowany w ramach bezpłatnej współpracy z wydawnictwem 

Brak komentarzy