NAJNOWSZE POSTY

Uwielbiam konie, regularnie jeżdżę rajdy konne i sprawia mi to ogrom radości. Jazda konna to dla mnie coś więcej niż tylko sport. To sposób na odpoczynek, relaks i budowanie relacji ze zwierzęciem. Dlatego bardzo podoba mi się pomysł hobby horsingu, a w mojej stajni bywają nawet zawody z nimi związane. Dla wielu dzieci to świetny pierwszy krok do świata koni, zachęta do wpadnięcia do stajni, poznania czterokopytnych towarzyszy, a dodatkowo zabawa uczy ruchu, wyobraźni, ale też tego, że o „konia” trzeba dbać, trenować i rozwijać swoją pasję. I właśnie dlatego seria książek „Vilde i Hobby Horse” tak bardzo mnie ujęła, szczególnie że moja córka coraz częściej mówi, że chciałaby również jeździć, więc fajnie jest zbudować grunt. Mogę śmiało stwierdzić, że są to lekkie, ciepłe historie dla młodszych czytelników, które kręcą się wokół przyjaźni, marzeń i oczywiście hobby horsingu. Choć na pierwszy rzut oka mogą wyglądać jak zwykłe opowieści o zabawie z konikiem na patyku, tak naprawdę kryją w sobie dużo więcej emocji i życiowych sytuacji, z którymi dzieci naprawdę mogą się utożsamić.

„Vilde i zwycięski Hobby Horse” to pierwsza część serii, która wprowadza nas w świat Vilde, dziewczynki, która odkrywa pasję do hobby horsingu. Razem z koleżankami zaczyna trenować i przygotowywać się do zawodów. I choć brzmi to jak zwykła sportowa historia, w książce pojawia się sporo emocji: ekscytacja, stres przed startem, obawa przed porażką i ogromna chęć wygranej. Nie brakuje również rywalizacji, ale nie tylko podczas zawodów, ale także wśród rówieśników, bo mój koń nie jest taki ładny, ja mam jednego, a koleżanka pięć pięknych. To, co najbardziej mi się spodobało, to właśnie sposób pokazania rywalizacji. Nie chodzi tu tylko o zdobycie nagrody. Vilde musi zmierzyć się z własnymi wątpliwościami i nauczyć się, że czasem najważniejsze jest po prostu spróbować i że należy doceniać to, co się ma. Bardzo podoba mi się, że książka nie udaje, nie pokazuje, że wszystko przychodzi łatwo, a bohaterowie muszą trenować, popełniać błędy i uczyć się na nich. To historia, która pokazuje dzieciom, że marzenia są ważne, ale droga do nich składa się z małych kroków.

„Vilde i lato z Cleo” to druga część, która ma zupełnie inny klimat, jest bardziej wakacyjny i spokojny. Vilde spędza lato u dziadka i szybko okazuje się, że będą to bardzo ciekawe wakacje. Poznaje tam Cleo, dziewczynkę zupełnie inną od niej. Energiczną, trochę zwariowaną i pełną pomysłów. Ich znajomość szybko przeradza się w przyjaźń, choć nie zawsze wszystko idzie idealnie. Dziewczyny wpadają na pomysł zorganizowania własnych zawodów hobby horse’ów i wtedy zaczyna się prawdziwa przygoda. Ta część szczególnie pokazuje, jak różni ludzie mogą się świetnie uzupełniać. Vilde jest bardziej uporządkowana, Cleo działa spontanicznie, czasem prowadzi to do konfliktów, ale właśnie dzięki temu historia jest bardzo prawdziwa. Podobało mi się też pokazanie, że organizowanie czegoś razem wymaga współpracy, cierpliwości i kompromisów. Dodatkowym plusem jest postać dziadka, spokojnego, wspierającego dorosłego, który daje dziewczynkom przestrzeń do działania.

„Skacz wysoko, Vilde!” czyli trzecia część serii porusza temat zmian. Vilde musi zmierzyć się z przeprowadzką, na którą kompletnie nie ma ochoty. Nowe miejsce, nowe otoczenie i poczucie, że nikt jej nie słucha, to coś, co wiele dzieci doskonale zna. Na szczęście los podsuwa jej małą iskierkę nadziei. Przed nowym domem widzi dziewczyny trenujące z hobby horse’ami. A chwilę później w szkole pojawiają się informacje o treningach. To właśnie pasja znowu pomaga jej odnaleźć się w trudnej sytuacji. Dzięki niej poznaje nowych ludzi i powoli zaczyna oswajać zmiany. Bardzo podoba mi się w tej części pokazanie dziecięcych emocji, nie ma tu udawania, że wszystko jest łatwe. Vilde złości się, martwi, ma wątpliwości. I to jest bardzo autentyczne.

Największą siłą tych książek jest to, że łączą lekką przygodę z ważnymi tematami takimi jak: przyjaźń, rozwijanie pasji, radzenie sobie ze stresem i zmianami, współpracę i rywalizację. A wszystko opowiedziane w prosty, naturalny sposób, który nie brzmi jak moralizowanie. Podoba mi się, że hobby horsing jest pokazany jako prawdziwa aktywność sportowa. Dla wielu osób to może wyglądać jak zwykła zabawa, ale książki dobrze pokazują, że wymaga ruchu, zaangażowania i wyobraźni. Moim zdaniem zdecydowanie warto sięgnąć po tę serię. „Vilde i Hobby Horse” to bardzo przyjemne książki dla dzieci, szczególnie tych, które kochają konie, ruch i sportową rywalizację. Ale nawet jeśli ktoś nie zna hobby horsingu, łatwo wciągnie się w historię. To opowieści, które pokazują, że pasja może pomóc znaleźć przyjaciół, pokonać strach i odnaleźć się w nowych sytuacjach. A przy okazji są po prostu fajną, lekką lekturą. I powiem szczerze, gdybym była kilka lat młodsza, pewnie po przeczytaniu tych książek od razu chciałabym spróbować hobby horsingu. 🐎
Egzemplarze bezpłatne otrzymane w ramach współpracy z wydawnictwem 

Brak komentarzy