NAJNOWSZE POSTY

Niektóre historie potrafią zaskoczyć swoją głębią, mimo że pozornie opowiadają o czymś bardzo prostym. Wystarczy chłopiec, lis i niezwykła więź, która rodzi się między nimi, by stworzyć opowieść o miłości, stracie, tęsknocie i poszukiwaniu własnego miejsca na świecie. Sara Pennypacker w dwóch książkach „Pax” oraz „Pax. Droga do domu” udowadnia, że literatura dziecięca może poruszać tematy niezwykle trudne i ważne, a jej przesłanie trafia do czytelników niezależnie od wieku.

Pierwsza część zabiera nas w podróż, której początkiem jest rozstanie. Peter, dwunastoletni chłopiec, i Pax, lis uratowany przez niego jako małe, bezbronne stworzenie, od zawsze stanowili nierozłączną parę. Ich codzienność opierała się na zaufaniu, przywiązaniu i obecności, która nie wymagała wielu słów. Niestety, decyzje dorosłych i nadciągająca wojna sprawiają, że Peter musi zostawić swojego przyjaciela w lesie. To, co miało być tylko chwilową rozłąką, staje się początkiem dwóch trudnych wędrówek.

Chłopiec wyrusza w drogę, by odnaleźć lisa, pokonując setki kilometrów i własne ograniczenia. Pax natomiast zostaje postawiony przed wyzwaniem, do którego nikt go nie przygotował, musi nauczyć się żyć na wolności. Każdy z nich poznaje świat z zupełnie innej strony, doświadcza samotności, strachu i niepewności. A jednak gdzieś pomiędzy kolejnymi krokami, niebezpieczeństwami i nowymi spotkaniami pozostaje coś, co wciąż ich łączy. Nadzieja, że jeszcze nie wszystko stracone. Kontynuacja, czyli „Pax. Droga do domu”, pokazuje dalsze losy bohaterów. Jednak aby nie zaspoilerować historii, napiszę tylko, że przed bohaterami jest dużo trudów. Tym razem nie chodzi wyłącznie o tęsknotę i pragnienie ponownego spotkania. To opowieść o ratowaniu życia, odpowiedzialności i odbudowywaniu tego, co zostało zniszczone. Nie brakuje prób zmierzenia się z przeszłością i odnalezienia miejsca w świecie, w którym tak wiele się zmieniło. 

Ogromnie podoba mi się, że obie książki nie opierają się wyłącznie na jednej perspektywie. Możemy zajrzeć zarówno do świata Petera, jak i poznać rzeczywistość widzianą lisimi oczami Paxa. Dzięki temu dostrzegamy, że zwierzęta również mają swoje potrzeby, lęki, przywiązania i sposoby okazywania miłości. To, co dla człowieka może wydawać się oczywiste, dla zwierzęcia bywa zupełnie niezrozumiałe. Autorka pozwala nam spojrzeć na relację człowieka z naturą z innej strony i uświadamia, że nie jesteśmy jedynymi istotami, które potrafią kochać, tęsknić czy cierpieć.

Szczególnie mocno wybrzmiewa tutaj temat wojny. Sara Pennypacker nie potrzebuje drastycznych opisów, by pokazać jej prawdziwe oblicze. Wystarczy spojrzeć na życie bohaterów, którzy muszą mierzyć się z konsekwencjami cudzych decyzji. Wojna zabiera domy, bliskich i poczucie bezpieczeństwa, ale niszczy również przyrodę, która przecież nie ma żadnego wpływu na ludzkie konflikty. Skażona woda, zniszczone tereny i cierpiące zwierzęta przypominają, że skutki przemocy nie kończą się wraz z ostatnim wystrzałem. Czasem dopiero wtedy zaczyna się najtrudniejsza walka o powrót do normalności.

Nie sposób nie wspomnieć również o emocjach, jakie towarzyszą lekturze. Jest tu miejsce na smutek, bezsilność, gniew i poczucie straty, ale także na czułość, nadzieję i drobne chwile szczęścia. Nie są to historie, które próbują na siłę poprawiać czytelnikowi humor. Pozwalają przeżywać trudne momenty razem z bohaterami i pokazują, że nie wszystkie rany goją się szybko. Czasami trzeba przejść długą drogę, zanim człowiek ponownie odważy się zaufać, pokochać i dopuścić kogoś blisko siebie.

Ważną rolę odgrywa również język autorki. Jest przystępny, obrazowy i pełen subtelności. Krótkie rozdziały sprawiają, że przez kolejne strony płynie się bardzo naturalnie, a naprzemienne przedstawianie losów bohaterów nie pozwala stracić zainteresowania. To książki, które można czytać młodszym odbiorcom, ale jestem przekonana, że dorośli odnajdą w nich równie dużo, a być może nawet więcej. Bo choć opowieść została skierowana do młodych czytelników, poruszane w niej problemy nie mają wieku.

Najbardziej cenię w tej dylogii to, że nie podaje gotowych odpowiedzi. Zamiast tego zostawia nas z pytaniami o granice odpowiedzialności, znaczenie wolności, naturę miłości i to, czy można naprawić błędy popełnione w przeszłości. Pokazuje również, że troska o kogoś nie zawsze oznacza zatrzymanie go przy sobie. Czasem prawdziwa miłość wymaga pozwolenia na samodzielność, zaakceptowania zmian i zrozumienia, że każdy ma swoją drogę do przebycia.

„Pax” i „Pax. Droga do domu” to dla mnie znacznie więcej niż dwie pięknie napisane powieści o przyjaźni chłopca z lisem. To opowieść o dorastaniu, stracie, przebaczeniu, rodzinie i próbie odnalezienia siebie pośród ruin dawnego życia. O świecie, który potrafi być okrutny, ale w którym wciąż jest miejsce na dobro. O więziach, które mogą zmieniać swoją formę, lecz nie muszą tracić znaczenia. Po zamknięciu ostatniej strony zostaje we mnie myśl, że dom nie zawsze jest miejscem, do którego wracamy. Czasami jest nim ktoś, przy kim możemy być sobą. A czasami to właśnie długa, trudna droga pozwala nam zrozumieć, gdzie naprawdę powinniśmy być. Obie książki polecam całym sercem dzieciom, młodzieży i dorosłym. Warto dać się porwać tej historii, nawet jeśli oznacza to kilka trudniejszych emocjonalnie chwil. Bo są opowieści, które nie tylko wzruszają, ale też uczą patrzeć na świat z większą czułością. Historia Paxa i Petera zdecydowanie do nich należy.



 

Egzemplarz bezpłatny otrzymany od wydawnictwa 


Brak komentarzy