NAJNOWSZE POSTY

📖✨„Valland. Przeklęta krew” Natalii Muniowskiej zabiera nas za królewskie mury, gdzie małżeństwo nie jest początkiem romantycznej historii, lecz elementem politycznej układanki. Alecsey ma odziedziczyć koronę, Leanne ma uratować swoją ojczyznę. Oboje dostają więc jasno wyznaczone role, problem w tym, że żadne z nich nie jest wyłącznie pionkiem na planszy. I właśnie ten konflikt między tym, czego się od nas oczekuje, a tym, czego sami pragniemy, wydał mi się w tej historii najciekawszy. 👑

Początek nie był dla mnie łatwy. Potrzebowałam trochę czasu, żeby odnaleźć się w świecie Vallandu i przyzwyczaić do liczby postaci, wydarzeń oraz informacji, które pojawiają się po drodze. Później jednak historia zaczęła coraz mocniej przyciągać moją uwagę. Zwłaszcza wtedy, gdy okazało się, że za pozornie prostymi decyzjami bohaterów kryje się znacznie więcej. A tego „więcej” tutaj zdecydowanie nie brakuje. 🗝️ Sekrety, rodzinne tajemnice, polityczne rozgrywki, nieoczywiste relacje i kolejne odkrycia sprawiają, że trudno założyć, dokąd właściwie zmierza fabuła. Kilka razy byłam naprawdę zaskoczona, choć momentami miałam też wrażenie, że tych zwrotów akcji jest już tak dużo, że chciałabym na chwilę zatrzymać historię i po prostu spokojnie przetrawić to, co właśnie się wydarzyło. 😅

Najwięcej emocji wzbudzili we mnie jednak bohaterowie. Alecsey, rozdarty pomiędzy własnymi pragnieniami a rolą przyszłego króla, zdecydowanie łatwiej zdobył moją sympatię. Leanne natomiast nie zawsze potrafiłam zrozumieć i niejednokrotnie jej decyzje wystawiały moją cierpliwość na próbę. 🙈Podobało mi się za to, że nie wszystkie relacje zostały poprowadzone w oczywisty sposób. Niektóre z nich potrafią naprawdę zaskoczyć i sprawiają, że zaczynamy patrzeć na bohaterów z zupełnie innej perspektywy.

Mam też wrażenie, że „Valland” jest książką, która bardziej smakuje w miarę czytania niż od pierwszych stron. Potrzebuje chwili, żeby rozłożyć przed nami swoje karty. Nie każdy wątek wybrzmiał dla mnie tak mocno, jak mógł, a niektóre elementy chciałabym zobaczyć szerzej, ale jednocześnie nie mogę odmówić tej historii pomysłowości. I jeszcze jedno, to debiut. A jak na debiutancką powieść, autorka zdecydowanie nie bała się rozmachu. 👀

Czy „Valland” mnie zachwycił? Nie powiedziałabym. Czy sprawił, że chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej? Zdecydowanie. To książka dla tych, którzy lubią, kiedy pod królewską koroną kryją się rzeczy, o których lepiej nie mówić głośno, a za jednym sekretem czeka następny. 👑🩸

Egzemplarz bezpłatny otrzymany od wydawnictwa 

Brak komentarzy