Uczestnicy trafiają do odciętej od świata willi, aby wziąć udział w programie, którego główną atrakcją jest gra w prawdę czy wyzwanie. Początkowo wszystko wydaje się ekscytującą przygodą, są pieniądze, możliwość zdobycia popularności i nowe znajomości. Szybko okazuje się jednak, że za całą zabawą kryje się coś znacznie bardziej niepokojącego. Kiedy jeden z uczestników znika, atmosfera zmienia się całkowicie, a pytanie „prawda czy wyzwanie?” zaczyna nabierać zupełnie innego znaczenia.
W całej książce najbardziej spodobał mi się motyw samej willi. To zdecydowanie jeden z najmocniejszych elementów książki, który powoduje uczucie niepokoju i buduje otoczkę tajemniczości. Budynek nie jest jedynie tłem wydarzeń, sprawia wrażenie, jakby reagował na swoich mieszkańców. Odgłosy, zamykające się drzwi czy możliwość wydawania jej poleceń tworzą ciekawy klimat. Dodatkowo odcięcie bohaterów od telefonów i internetu sprawia, że poczucie izolacji jest jeszcze silniejsze i od początku wiemy, że to nie może skończyć się dobrze.
Na plus zaliczam również sposób odkrywania kolejnych tajemnic. Bohaterowie nie wiedzą o sobie wszystkiego, a każda kolejna runda gry pozwala odsłonić fragment ich przeszłości, a także ukryte motywy. Dzięki temu przez pewien czas naprawdę można zastanawiać się, kto mówi prawdę, a kto tylko próbuje coś ugrać. Niektóre wydarzenia potrafiły mnie zaciekawić i sprawiały, że chciałam poznać dalszy ciąg.
Niestety, po przeczytaniu mam wrażenie, że potencjał tej historii nie został wykorzystany tak dobrze, jak mógłby. Im dalej w historię, tym bardziej zaczęły przeszkadzać mi postacie. Nie udało mi się szczególnie przywiązać do żadnego z bohaterów. Momentami ich zachowanie wydawało mi się zbyt nienaturalne, zwłaszcza w sytuacjach, w których powinny pojawić się dużo silniejsze emocje. Tajemnice wychodzą na jaw, pojawiają się kłamstwa i zdrady, a mimo tego bohaterowie stosunkowo szybko przechodzą nad pewnymi rzeczami do porządku dziennego. Przez to nie zawsze potrafiłam uwierzyć w ich relacje i decyzje.
Trochę rozczarowała mnie również sama gra. Liczyłam na więcej wyzwań, które naprawdę postawią bohaterów pod ścianą. Zamiast tego większą rolę odgrywały pytania i ujawniane sekrety. Sam pomysł był świetny, ale zabrakło mi momentów, w których uczestnicy musieliby faktycznie zaryzykować coś ważnego, a konsekwencje ich wyborów byłyby naprawdę poważne.
Największym problemem jednak okazało się dla mnie tempo. Początek miał w sobie sporo tajemnicy i obietnicę ciekawej zagadki, ale później historia zaczęła się dłużyć. Co więcej, część rozwiązania udało mi się przewidzieć wcześniej, dlatego finał nie zrobił na mnie takiego wrażenia, na jakie liczyłam. Zamiast wielkiego „wow” pojawiło się raczej: „czyli jednak”.
Mimo tych wad uważam, że „Truth or Dare” miało naprawdę dobry punkt wyjścia. Wiktoriańska willa, reality show, odcięci od świata nastolatkowie i sekrety, które stopniowo wychodzą na jaw, tworzą mieszankę, z której można było stworzyć świetny thriller młodzieżowy. Niestety, wykonanie nie zawsze dorównywało samemu pomysłowi.
Ostatecznie była to dla mnie historia z ciekawym klimatem, ale nierównym wykonaniem. Nie żałuję, że po nią sięgnęłam, jednak zdecydowanie więcej emocji wywoływało we mnie pytanie, co mogło się wydarzyć, niż to, co faktycznie działo się na kolejnych stronach. Finalnie oceniam książkę jako 6/10.
Brak komentarzy