"Dzieci Mallaroy. Tom 1" - A.M.Juna
Wyobraźcie sobie, że z dnia na dzień wszystko, co do tej pory było dla Was normalne, przestaje istnieć. Bezpieczne miejsca znikają, ludzie zaczynają polować na tych, którzy różnią się od nich samych, a zaufanie staje się czymś naprawdę trudnym. Właśnie w takiej rzeczywistości znaleźli się bohaterowie "Dzieci Mallaroy". Wampiry, wilkołaki, zmiennokształtni, czarodzieje i łowcy próbują odnaleźć się w świecie, który coraz bardziej pogrąża się w konflikcie. Pojawiają się prześladowania, propaganda, tajne bazy i nieustanna walka o przetrwanie.
Bohaterowie muszą podejmować decyzje, przy których trudno jednoznacznie stwierdzić, co jest właściwe.I chyba właśnie dlatego tak łatwo się z nimi zżyć. To wciąż nastolatkowie, którzy zamiast normalnego życia muszą mierzyć się ze stratą, strachem i odpowiedzialnością, na którą zdecydowanie nie byli gotowi. Relacje między bohaterami są mocnym punktem powieści. Ich przyjaźnie bywają wystawiane na ciężkie próby, pojawiają się kłótnie, sekrety i zdradzone zaufanie, ale mimo wszystko widać, jak bardzo są dla siebie ważni. Nie brakuje też romantycznych emocji, które dodają historii jeszcze więcej chaosu, szczególnie w relacji Erin i Michaela. 👀
Fantastyka nie jest tutaj jedynie tłem. Historia porusza temat uprzedzeń, strachu przed innością i tego, jak łatwo podzielić ludzi na „nas” i „ich”. Momentami jest naprawdę ciężko, ale dzięki temu książka ma coś więcej do zaoferowania niż samą akcję. A tej zdecydowanie tutaj nie brakuje. Ucieczki, tajemnice, niebezpieczeństwo i kolejne zwroty sprawiają, że przy prawie 700 stronach trudno się nudzić. Co chwilę pojawia się coś, przez co człowiek myśli: okej, tego się absolutnie nie spodziewałam.
„Dzieci Mallaroy” to dla mnie przede wszystkim historia o przetrwaniu, lojalności i ludziach, którzy mimo różnic próbują trzymać się razem, kiedy cały świat próbuje ich rozdzielić. Jeśli lubicie urban fantasy z mroczniejszym klimatem, wyrazistymi bohaterami, romansem, akcją i nutą dystopii, to zdecydowanie warto dać tej historii szansę. A ja po zakończeniu mam tylko jedno pytanie: kiedy kolejny tom? 👀
Jejku, jaki przytulny, miły blog! :)
OdpowiedzUsuńOsobiście uwielbiam fantastykę, jednak mam wrażenie, że wiele obecnie wydawanych tytułów ma spore niedostatki warsztatowe. Dzieci Mallaroy brzmią ciekawie, super że mają do zaoferowania coś więcej niż historię o nadprzyrodzonych istotach. :)
PS Niedawno założyłam na fb grupę "Dobre blogi z duszą - czytamy i tworzymy". Jeśli masz ochotę, czuj się zaproszona, żeby wrzucać tam info o nowych tekstach! :)