NAJNOWSZE POSTY

Jeśli ktoś jeszcze wierzy, że od nienawiści do miłości prowadzi kręta, długa droga,  to "Między miłością a nienawiścią" szybko wyprowadzi go z błędu. Tu wszystko dzieje się na pełnym ogniu i momentami aż iskrzy od emocji. Historia zaczyna się dość klasycznie, ale z fajnym twistem: testament, luksusowy kurort i dość osobliwy warunek. Dominic Hardy, pewny siebie (czytaj: lekko irytujący) architekt, odziedziczy wszystko tylko wtedy, gdy w samym sercu inwestycji powstanie cukiernia Clary. Problem? Oni się autentycznie nie znoszą, a w dodatku on ma już swoją wizję, w której nie ma miejsca na cukiernię. Clara widzi w nim aroganckiego bufona, Dominic widzi w niej zbyt uległą dziewczynę bez pazura. Brzmi jak przepis na katastrofę albo bardzo dobry romans. I do tego wchodzi motyw, który zawsze robi robotę, czyli udawany związek. Pięć miesięcy grania zakochanych, zero uczuć i wiadomo, jak to się kończy. Ale zanim do tego dojdzie, dostajemy całkiem przyjemną mieszankę przekomarzanek, napięcia i powoli rozkręcającej się chemii.

Największym plusem książki jest styl autorki, który jest lekki, niewymuszony, idealny na jedno wolne popołudnie. Czyta się całość szybko i bez bólu, a fabuła naprawdę potrafi wciągnąć, zwłaszcza jeśli lubisz romanse z wyraźnie zarysowaną dynamiką od wrogów do kochanków. Relacja między bohaterami to zdecydowanie mocny punkt. Jest ognista, momentami wręcz wybuchowa. Clara początkowo wydaje się cicha i wycofana, ale kiedy zaczyna walczyć o swoje (i o cukiernię), to jednak potrafi zaskoczyć. Choć trzeba przyznać, że jej przemiana jest trochę zbyt gwałtowna, jakby ktoś nagle przełączył jej tryb z „spokojna” na „nie zadzieraj ze mną”. 

Dominic? Klasyczny Hardy, pewny siebie do granic możliwości, chwilami zwyczajnie irytujący i zdecydowanie dupkowaty. Ale na szczęście nie jest jednowymiarowy. Z każdą kolejną stroną widać, że pod warstwą ego kryje się coś więcej, a jego przemiana jest jedną z ciekawszych rzeczy w tej historii.

Czy to książka przełomowa? Nie. Czy przewidywalna? Trochę tak. Ale czy dobrze się ją czyta? Zdecydowanie. To romans, który robi dokładnie to, co powinien, dostarcza emocji, napięcia i tej przyjemnej frustracji, kiedy bohaterowie ewidentnie coś czują, ale jeszcze się do tego nie przyznają. Idealna propozycja, jeśli masz ochotę na lekką, wciągającą historię z odrobiną dramatu, sporą dawką chemii i bohaterami, którzy najpierw mają ochotę się pozabijać, a potem już trochę mniej. 😉

Egzemplarz bezpłatny otrzymany w ramach współpracy z wydawnictwem 


Brak komentarzy