NAJNOWSZE POSTY

Czasami bywa tak, że sięgam po jakąś książkę i już od pierwszych stron czuję, że to jest historia dla mnie. I tak właśnie miałam przy najnowszej książce od Sarah Adams. Ale to było dobre! Nawet nie wiedziałam, że takiego romansu mi było potrzeba w życiu. Jest w nim wszystko, co powinno być w idealnej, romantycznej historii: miłość, czułość, potyczki życia codziennego, troska, przekomarzanie i dużo dobrego humoru. To jak podróż przez najsłynniejsze dania, takie same jak serwuje główna bohaterka.

„W twoich marzeniach” okazało się dla mnie historią, która smakuje jak ulubione jedzenie po ciężkim dniu, daje komfort, poprawia humor i sprawia, że nie chcesz, żeby kiedykolwiek się skończyła. Sarah Adams pokazała mi zupełnie inny rodzaj romansów, taki, z którymi zbytnio nie miałam styczności i muszę przyznać, że totalnie przepadałam. Ona nie potrzebuje wielkich dramatów i przesadzonych zwrotów akcji, żeby stworzyć coś, co trafia prosto do serca. Skupia się na trudach życia codziennego, problemach wewnętrznych głównych bohaterów i łączy je z ogromną dawką ciepłej, rodzinnej atmosfery, pikantnych zbliżeń i jeszcze większej dawki humoru. 

Madison, główna bohaterka, od razu zdobyła moją sympatię. To nie jest osobowość, która ma wszystko poukładane i z podniesioną głową podbija świat. Wręcz przeciwnie, wraca po swoich porażkach, trochę poobijana przez życie i z mocno zachwianą pewnością siebie. I właśnie dlatego wydawała się tak prawdziwa. Myślę, że każdy choć raz znalazł się w momencie, kiedy plan A się rozsypał, a powrót do punktu wyjścia wydawał się porażką.
A James... no cóż. Sarah Adams zdecydowanie wie, jak pisać męskich bohaterów. Nie jest głośny, nie próbuje na siłę błyszczeć i nie musi ratować świata w każdej scenie. Nie jest bajecznie bogaty, ale jest tak diabelnie seksowny! Jego siła tkwi w tych małych rzeczach, spojrzeniach, obecności, trosce i byciu obok wtedy, kiedy najbardziej trzeba. I chyba właśnie takie postacie lubię najbardziej.

Ogromnym plusem jest klimat całej tej historii. Małe miasteczko, restauracja tworzona z pasji, rodzinne relacje i bohaterowie, którzy sprawiają wrażenie ludzi, których można spotkać gdzieś obok. Czytając tę książkę, miałam wrażenie, jakbym sama siedziała przy jednym ze stolików, obserwowała całe zamieszanie i z uśmiechem kibicowała Madison oraz Jamesowi. Najbardziej podobało mi się jednak to, że pod romantyczną warstwą kryje się coś więcej. To historia o tym, że marzenia czasem nie wyglądają tak, jak sobie je wyobrażaliśmy, a porażka nie zawsze oznacza koniec drogi. I że czasami trzeba wrócić do miejsca, z którego uciekaliśmy, żeby odnaleźć siebie na nowo. Autorka nie idealizuje tutaj życia i właśnie to sprawia, że ta historia jest taka dobra.

Książka zostawiła mnie z ogromnym uśmiechem i tym przyjemnym uczuciem pustki po zakończeniu historii, kiedy odruchowo chce się przewrócić jeszcze jedną stronę, mimo że żadnej już nie ma. Dlatego zamówiłam sobie inną książkę autorki, tak mi się spodobał jej styl. Jeśli szukacie lekkiego, ciepłego romansu z bohaterami, których naprawdę da się polubić, to „W twoich marzeniach” zdecydowanie zasługuje na uwagę.

Egzemplarz bezpłatny otrzymany w ramach współpracy z wydawnictwem 

Brak komentarzy