NAJNOWSZE POSTY

Gwiezdny pył we krwi” to nie jest książka, która krzyczy. Ona raczej patrzy czytelnikowi prosto w oczy i spokojnie mówi: spójrz, tak wygląda świat, w którym miłość jest zagrożeniem, a rodzina polem bitwy. Laura Sebastian po raz kolejny zabiera nas do Vesterii, kontynentu naznaczonego imperialną ambicją i strachem. Jednak zamiast opowieści o wielkich podbojach dostajemy historię pęknięć w relacjach, w tożsamości, w sercach bohaterek, a także pełną intryg i rebeliantów czających się w tle. Śmierć Sophronii działa tu jak rysa na idealnie wypolerowanej masce cesarstwa. Od tej chwili nic już nie jest stabilne, a każda decyzja Daphne i Beatriz nosi w sobie ciężar żałoby i gniewu.

Największą siłą tej powieści jest sposób, w jaki autorka pokazuje dorastanie wbrew przeznaczeniu, po tym jak prawda wychodzi na jaw. Daphne i Beatriz nie przechodzą nagłej przemiany z „posłusznych córek” w buntowniczki. Ich droga jest bolesna, pełna wahań, potknięć, cofnięć i cichych kompromisów z samym sobą. Jedna zaczyna kwestionować lojalność, druga zamienia smutek w chłodną determinację. Obie jednak coraz wyraźniej widzą, że miłość matki ma ostre krawędzie i jeden cel.

Cesarzowa Margaraux pozostaje jedną z najbardziej niepokojących i zarazem tajemniczych postaci książki, ale nie dlatego, że jest otwarcie okrutna, tylko dlatego, jak perfekcyjnie potrafi udawać troskę. Jej kontrola nie opiera się wyłącznie na sile, lecz na emocjonalnym szantażu i długo pielęgnowanym strachu. To właśnie w starciu córek z matką powieść nabiera największej intensywności. Jest to postać niewątpliwie bardzo dobrze wykreowana i złożona, która buduje efekt niepewności, sprawia, że czytelnik cały czas zastanawia się, jak jeszcze wiele intryg i asów w rękawie posiada, i kto ostatecznie wygra walkę o cesarstwo - ona czy córki? 

Motyw gwiazd, który jest tajemniczy i na którym opiera się coraz bardziej historia, dodaje jej baśniowego, a zarazem mrocznego wymiaru. W tym tomie było go zdecydowanie znacznie więcej, co uważam za spory plus, bowiem są jak obietnica i groźba jednocześnie: przypominają, że nie wszystko da się zaplanować, a nawet największa władza ma swoje granice i cenę, którą należy zapłacić.

„Gwiezdny pył we krwi” to fantasy bardziej intymne niż epickie, bardziej emocjonalne niż widowiskowe. Zamiast nieustannej akcji dostajemy napięcie, które powoli narasta, aż zaczyna ciążyć jak burzowe powietrze. To opowieść o kobietach wychowanych na broń, które uczą się, że największą siłą może być odmowa dalszej walki na cudzych zasadach. To historia, w której lawirujemy między ostrożnie stawianymi przez siostry krokami, aby jedna drugiej pokazała złą twarz matki, a także rozgrywka pomiędzy niedoświadczonymi córkami i wyrafinowaną matką, która zapoczątkowała całą grę o zdobycie korony lata temu. Jeśli szukacie historii o siostrzanej więzi, żałobie, manipulacji i trudnej drodze do samostanowienia, ta książka zostanie z wami na dłużej. Jak pył gwiazd, który nie daje się tak łatwo strząsnąć z dłoni. To historia o tym, jak wiele można poświęcić dla władzy, o wyborach, które mogą, ale nie muszą być okrutne, a także o miłości tej rodzicielskiej, której tak naprawdę nigdy nie było, siostrzanej silniejszej niż wszystko i romantycznej, która jest trudna, ponieważ od zawsze była niedozwolona. 

Książka recenzowana w ramach bezpłatnej współpracy z wydawnictwem 


Brak komentarzy