Mamy szpital psychiatryczny, Skylennę, która trafia tam z konkretną misją oraz Dessina - pacjenta, o którym wszyscy mówią tak, jakby samo przebywanie z nim w jednym pomieszczeniu było proszeniem się o śmierć. I oczywiście wtedy pojawia się pytanie: co tak naprawdę kryje się za tym człowiekiem? Dessin był dla mnie zdecydowanie najciekawszym elementem tej historii. Jego tajemniczość, sposób myślenia i przede wszystkim niezrozumiała wiedza na absolutnie każdy temat sprawiały, że cały czas chciałam wiedzieć, skąd on to wszystko wie. I zamiast od razu dostawać odpowiedzi, dostajemy kolejne pytania. Skąd on to wie? Dlaczego to wie? Co właściwie wydarzyło się w jego przeszłości? I czy naprawdę można mu wierzyć?
Do tego dochodzi świat, który jest z całą mocą tego słowa, dziwny. Ale w taki sposób, który naprawdę mnie przyciągał. I nie mówię tego jako zarzut. Wręcz przeciwnie, właśnie ta dziwność sprawiała, że chciałam go coraz bardziej rozgryźć. Mamy szpital, brutalne metody leczenia, społeczeństwo z dość pokręconymi zasadami i rzeczy, które sprawiają, że przez sporą część książki nie byłam pewna, czego właściwie mogę się spodziewać na kolejnej stronie. Było mrocznie i niepokojąco. Szpital i jego zasady tworzyły świetny klimat, a cała historia miała w sobie coś, co sprawiało, że trudno było ją odłożyć. I to jest chyba największa siła tej książki: nieprzewidywalność.
Jednocześnie nie będę udawać, że wszystko kupiłam bez mrugnięcia okiem. 🤡 Im bliżej końca, tym częściej zdarzało mi się zatrzymywać z myślą: „ale…dlaczego?”. Szczególnie wtedy, kiedy relacja Skylenny i Dessina zaczynała wysuwać się na pierwszy plan. Ich zbliżenie miało swoje momenty, ale pod koniec chwilami czułam zwyczajne znużenie. Były fragmenty, w których czekałam, aż wydarzy się coś konkretnego, a zamiast tego bohaterowie po prostu byli coraz bliżej siebie. Ich relacja również nie była normalna, była dziwna jak cała historia. Ale to też dobrze, wszystko do siebie pasuje. Jednak tutaj mam jeden z moich ulubionych znaków zapytania nad tą książką: jakim cudem pacjent, którego przez cztery lata wszyscy się bali i który był zamknięty w szpitalu, nagle dostaje pozwolenie na wychodzenie razem ze Skylenną? 🤯 Serio. Czy ja coś przegapiłam? Bo w jednej chwili mamy „to jeden z najniebezpieczniejszych ludzi w tym miejscu”, a chwilę później sytuacja zaczyna wyglądać trochę jak: „okej, możesz sobie wyjść, tylko wróćcie później”. 😭 I właśnie takich momentów było dla mnie kilka, pomysł był naprawdę świetny, atmosfera robiła robotę, ale logika świata czasami postanawiała wyjść z pokoju i już nie wracać. I dalej się zastanawiam jak wyglądają "truskawkowoblond włosy?" 🫣
Mimo wszystko bardzo podobało mi się to, że książka nie ogranicza się do prostego schematu „niebezpieczny facet + dziewczyna, która próbuje go uratować”. Tutaj cały czas mamy poczucie, że pod powierzchnią znajduje się coś większego. Dessin jest zagadką, Skylenna próbuje ją rozwiązać, a ja razem z nią próbowałam poskładać wszystkie elementy w całość. Ta książka naprawdę potrafi wciągnąć. Nawet kiedy coś mnie irytowało, ciekawość wygrywała i musiałam czytać dalej.
Nie powiedziałabym, że to książka idealna. Wręcz przeciwnie ma swoje niedociągnięcia, momenty, które mnie męczyły, i rozwiązania, które nie do końca mnie przekonały. Ale jednocześnie ma w sobie coś, czego nie da się jej odebrać: potrafi sprawić, że chcesz wiedzieć, co będzie dalej. Ten dziwny i pokręcony świat, ten wszechogarniający chaos są uzależniające. A to dla mnie naprawdę dużo.
Czy wszystko się udało? Absolutnie nie. 😂 Czy momentami miałam więcej pytań niż odpowiedzi? Zdecydowanie. Czy chciałam odłożyć książkę i przestać czytać? Zdecydowanie nie. To na pewno nie jest książka, którą poleciłabym każdemu. Jest mroczna, momentami mocno brutalna, porusza trudne tematy i ma sporo elementów, które mogą być dla czytelnika niekomfortowe. Do tego jej świat i sposób prowadzenia historii wymagają pewnej tolerancji na „okej, nie rozumiem, ale czytam dalej”. 😅 Ale jeśli lubicie historie, które zamiast spokojnie prowadzić Was za rękę, wrzucają Was prosto w środek dziwnej układanki i każą samemu próbować ją rozgryźć, to może być coś dla Was. Ja mam po tej książce jedną wielką eksplozję mózgu 🤯. Z jednej strony sobie myślę „Co ja właśnie przeczytałam?” a z drugiej drugiej „Dobra, ale co będzie dalej? Potrzebuję więcej!". I chyba właśnie to najlepiej podsumowuje moje spotkanie z „The Pawn and the Puppet” - książkowy chaos, którego momentami nie rozumiałam, ale którego nie potrafiłam odłożyć. 🤯🖤
Chaotyczna? Tak.
Momentami nielogiczna? Oj, tak.
Wciągająca? Niestety bardzo. 😂
Czy przeczytałabym kolejny tom? Dajcie mi go na już! Bo czasami książka nie musi być idealna, żeby skutecznie siedzieć Ci w głowie. A ta zdecydowanie trochę tam posiedzi. 🤯