NAJNOWSZE POSTY



🎄🔪 Święta, śnieżyca, zaginiona pisarka i dwóch autorów, którzy chyba najchętniej pozabijaliby siebie nawzajem… a przynajmniej tak to wygląda na początku! 🤣 „The Most Wonderful Crime of the Year. Świąteczna komedia romantyczna” to książka, która udowadnia, że grudniowy klimat wcale nie musi oznaczać wyłącznie pierniczków, ciepłego kocyka i romantycznych spojrzeń przy choince. Czasami przyda się jeszcze trup, porządna zagadka i odrobina morderczych zapędów. 🎄

Maggie Chase i Ethan Wyatt to duet, który zdecydowanie nie należy do tych, przy których od razu robi się słodko i przyjemnie. Ona ma swoje zdanie na każdy temat, on działa jej na nerwy, a ich wzajemne przekomarzanki potrafią rozkręcić atmosferę lepiej niż grzane wino. Kiedy oboje trafiają do angielskiej posiadłości legendarnej autorki kryminałów, nie spodziewają się, że świąteczny wyjazd zamieni się w prawdziwe śledztwo. Gospodyni znika, wokół piętrzą się tajemnice, a odcięci od świata bohaterowie muszą spróbować rozwikłać zagadkę.

I powiem Wam, że pomysł na fabułę naprawdę mnie kupił! Uwielbiam takie historie, w których nic nie jest do końca oczywiste, a bohaterowie zamiast spokojnie spędzać święta, pakują się w coraz większe tarapaty. Tutaj dodatkowym smaczkiem jest fakt, że mamy do czynienia z pisarzami, którzy doskonale znają kryminalne schematy. Można by pomyśleć, że dzięki temu rozwiązanie zagadki będzie dla nich bułką z masłem. No cóż, teoria teorią, a rzeczywistość swoje. 😂

Muszę jednak przyznać, że autorka ma dość specyficzny styl pisania i na początku trudno było mi wgryźć się w tę historię. Największym wyzwaniem okazały się dla mnie chaotyczne myśli Maggie, które potrafiły pędzić w kilku kierunkach jednocześnie. Zdarzało mi się przez chwilę zastanawiać, czy nadal podążam za fabułą, czy może właśnie wskoczyłam do głowy bohaterki na przejażdżkę bez pasów bezpieczeństwa. 😅 Dodatkowo przeskoki w czasie nie pomagały w zagnieżdżeniu się na dobre w historii. Potrzebowałam trochę czasu, żeby przyzwyczaić się do tego sposobu narracji, ale gdy już złapałam odpowiedni rytm, czytało mi się zdecydowanie swobodniej.

A sama Maggie? Cóż, dziewczyna ma wyobraźnię! I to taką, której zdecydowanie nie chciałabym testować na własnej osobie. Przyznać trzeba, że na kreatywne pomysły na morderstwa nie można jej narzekać. Łańcuch choinkowy jako potencjalne narzędzie zbrodni? 🤣 No proszę Was! Ja myślałam, że świąteczne dekoracje służą do ozdabiania mieszkania, a tutaj okazuje się, że mogą dostać zupełnie nową, zdecydowanie mniej świąteczną funkcję. Po tej lekturze chyba dwa razy zastanowię się, zanim bezrefleksyjnie sięgnę po ozdoby z pudełka.

Na szczęście humor to nie jedyna rzecz, którą ta książka ma do zaoferowania. Wątek kryminalny potrafi zaciekawić, pojawiające się wskazówki zachęcają do samodzielnego kombinowania, a atmosfera zasypanej śniegiem posiadłości świetnie pasuje do historii, w której każdy może mieć coś do ukrycia. Lubię takie zamknięte przestrzenie, gdzie podejrzani są na wyciągnięcie ręki, a każda rozmowa może przynieść coś ważnego. Tutaj świąteczna otoczka przyjemnie kontrastuje z tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.

Nie mogę też pominąć relacji Maggie i Ethana. Ich znajomość zdecydowanie nie zaczyna się od miłosnych westchnień i wyznawania sobie uczuć przy kominku. Jest za to sporo złośliwości, napięcia i tej specyficznej energii, która sprawia, że człowiek chce zobaczyć, co wydarzy się dalej. Czy ich współpraca okaże się katastrofą? A może wspólne rozwiązywanie zagadki pozwoli im dostrzec w sobie coś więcej? Powiedzmy, że nie tylko tajemnica zniknięcia Eleanor przyciąga uwagę. 😉

Czy wszystko podobało mi się jednakowo? Nie do końca. Początek wymagał ode mnie cierpliwości, a sposób przedstawiania myśli Maggie momentami zwyczajnie mnie przytłaczał. Nie jest to też książka, którą określiłabym jako klasyczny, spokojny kryminał do popołudniowej herbatki. Tutaj sporo się dzieje, humor miesza się z niebezpieczeństwem, a romantyczne akcenty przeplatają się z próbami ustalenia, kto mówi prawdę, a kto prowadzi własną grę. Ostatecznie jednak cieszę się, że dałam tej historii szansę. To nie jest kolejna całkiem przewidywalna opowieść o miłości pod jemiołą, ale też nie ciężki kryminał, po którym człowiek potrzebuje chwili, żeby wrócić do rzeczywistości. To mieszanka gatunków, która potrafi zaskoczyć swoim pomysłem i rozbawić w momentach, w których raczej nie spodziewamy się świątecznych żartów.

Czy polecam? Jeśli macie ochotę na coś z przymrużeniem oka, lubicie zagadki w stylu zamkniętego kręgu podejrzanych, nie przeszkadza Wam nietypowy styl narracji i chcecie sprawdzić, jak wygląda romans, w którym chemia między bohaterami niemal konkuruje z morderczymi pomysłami, to warto dać tej książce szansę. A ja po tej lekturze mam jeden wniosek: w święta lepiej pilnować nie tylko prezentów pod choinką, ale też łańcuchów na niej. Nigdy nie wiadomo, do czego mogą się komuś przydać! 🤣🎄🔪


Egzemplarz bezpłatny otrzymany od wydawnictwa 


Brak komentarzy