Największym zaskoczeniem okazała się dla mnie Hava. W poprzednich częściach była dla mnie zagadką, a tutaj w końcu mogłam zajrzeć do jej głowy i lepiej zrozumieć, dlaczego jest właśnie taka. To bohaterka pełna sprzeczności, jest uparta, porywcza, momentami irytująca, ale jednocześnie bardzo ludzka. Nie zawsze zgadzałam się z jej zachowaniem, jednak trudno było przejść obok niej obojętnie.
Autorka w tej części postawiła bardziej na emocje, relacje i wewnętrzną drogę bohaterów, zamiast na nieustanne zwroty akcji. Oczywiście nie zabrakło niebezpiecznych momentów, walki o przetrwanie czy trudnych decyzji, ale mam wrażenie, że tym razem najważniejsza była przemiana postaci. Podróż przez skute lodem tereny była nie tylko walką z naturą, ale też z własnymi lękami i przeszłością. Ogromnym plusem był również powrót bohaterów, których zdążyłam polubić we wcześniejszych tomach. Nawet jeśli nie odgrywali już głównych ról, samo ponowne spotkanie z nimi wywoływało ogromny uśmiech i przypominało, jak długą drogę przeszliśmy razem z całą serią.
To chyba najbardziej refleksyjna część całego cyklu. Jest mniej spektakularna niż poprzednie tomy, ale zostawia po sobie coś więcej niż tylko emocje związane z akcją. Skłania do zastanowienia się nad odpowiedzialnością, wybaczeniem i tym, jak przeszłość potrafi wpływać na nasze decyzje.Czy to mój ulubiony tom? Chyba nie. Momentami brakowało mi większego tempa i mocniejszych wydarzeń, które wcześniej były znakiem rozpoznawczym tej serii. Mimo wszystko uważam, że to bardzo godne zakończenie historii Siedmiu Królestw. Takie spokojniejsze, bardziej dojrzałe i pełne nostalgii. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, to naprawdę warto dać jej szansę, ale koniecznie czytajcie ją po kolei. To jedna z tych fantastycznych historii, które zachwycają nie tylko magią i przygodą, ale przede wszystkim świetnie napisanymi bohaterami i światem, do którego chce się wracać. A z „Morskim ptakiem” naprawdę trudno było mi się pożegnać. ❤️
Egzemplarz otrzymany w ramach współpracy z wydawnictwem
Brak komentarzy