NAJNOWSZE POSTY

„Srebro i krew” to jedna z tych książek, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak kolejne romantasy z piękną okładką i obowiązkowym tajemniczym mężczyzną w pakiecie. I wiecie co? Trochę tak jest. Ale jednocześnie ta historia ma w sobie coś, co sprawiło, że mimo zgrzytów chciałam poznać jej zakończenie. Już sam początek zapowiadał się naprawdę dobrze. Mroczny las, bestie polujące na ludzi, młoda magini, która bardziej próbuje przetrwać niż ratować świat, to wszystko stworzyło klimat, który od razu mnie kupił. A potem pojawia się Garrick. Wygnany władca, potężny mag i właściciel zamku, który skrywa więcej sekretów niż niejeden bohater fantasy. Brzmi znajomo? Trochę tak, ale nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo.

Największą zaletą tej książki jest zdecydowanie klimat. Przeklęty las, magiczny zamek mający własną wolę, tajemnice ukryte za każdymi drzwiami i wszechobecne poczucie, że coś jest nie tak. Szczególnie spodobał mi się sam zamek, momentami miałam wrażenie, że jest ciekawszą postacią niż część bohaterów. Nie będę jednak udawać, że wszystko mi się podobało. Tempo tej historii jest bardzo nierówne. Początek wciąga, końcówka potrafi zaskoczyć, ale środek...no cóż, pozostawia wiele do życzenia. Były momenty, kiedy miałam wrażenie, że razem z Rielą krążę po tych samych korytarzach już setny raz. Fabuła zwalnia, a większość uwagi skupia się na relacji bohaterów. I tutaj dochodzimy do mojego największego problemu, romansu. Nie dlatego, że go nie lubię, ale dlatego, że momentami brakowało mi między nimi czegoś więcej niż zwykłego fizycznego przyciągania. Riela raz nie ufa Garrickowi, chwilę później zachwyca się każdym jego spojrzeniem. Garrick z kolei przez większość czasu pozostaje tajemniczy, choć czasem miałam ochotę potrząsnąć nim i zapytać, czy sam wie, czego chce. Na szczęście druga połowa książki wynagradza wiele wcześniejszych niedociągnięć. Pojawiają się polityczne intrygi, sekrety związane z Etheri, nowe informacje o pochodzeniu Rieli i w końcu miałam poczucie, że historia zmierza w konkretnym kierunku. Im więcej tajemnic wychodziło na jaw, tym trudniej było mi odłożyć książkę.

Czy „Srebro i krew” jest czymś rewolucyjnym? Nie. Czy znajdziemy tutaj motywy, które widzieliśmy już wcześniej? Oczywiście. Piękna i Bestia, magiczny zamek, wybranka losu, mroczny władca i zakazana moc, to wszystko już było. Ale jeśli lubicie romantasy bez większej chemii, z baśniowym klimatem, magią i tajemnicami, to możecie się tutaj całkiem dobrze bawić. Nie wszystko zagrało, romans nie do końca mnie przekonał, a bohaterowie momentami działali mi na nerwy. Mimo to świat przedstawiony, klimat i końcówka sprawiły, że z ciekawością sięgnęłabym po kolejny tom. Bo choć podczas czytania kilka razy przewracałam oczami, to jednak chcę wiedzieć, co wydarzy się dalej.

Egzemplarz bezpłatny otrzymany w ramach współpracy z wydawnictwem 


Brak komentarzy