
„Dobrze być twoją mamą” to jedna z tych książek, które czyta się dziecku, a potem przez chwilę siedzi się w ciszy i myśli o własnym rodzicielstwie. Nie dlatego, że moralizuje czy próbuje kogokolwiek pouczać. Wręcz przeciwnie, przypomina, że w byciu mamą nie chodzi o zdobywanie medali za perfekcję, a prawdziwa miłość kryje się w drobnych gestach. Historia króliczej mamy i jej dziecka składa się z prostych, codziennych momentów. Nie ma tu wielkich przygód ani niezwykłych wydarzeń. Jest za to życie takie, jakie zna każda rodzina: poranne pobudki, wspólne zabawy, drobne sprzeczki, bałagan, śmiech i zmęczenie. I właśnie dzięki tej zwyczajności książka trafia prosto do serca.
Najbardziej urzekło mnie to, że autorka pokazuje mamę jako człowieka. Takiego, który czasem ma ochotę schować się pod kocem, potrzebuje chwili spokoju albo nie wie, czy robi wszystko idealnie. A jednocześnie kocha najmocniej, jak potrafi. To bardzo ważny przekaz, rzeczywisty, a nie wyimaginowany, jak to widzimy często w social mediach. Podczas lektury łatwo zauważyć, że dzieci nie oczekują od nas rzeczy wielkich. Nie zapamiętają idealnie posprzątanego domu ani perfekcyjnie przygotowanego obiadu. Za to będą pamiętać wspólny spacer, przytulenie po trudnym dniu czy śmiech podczas pieczenia ciastek. Książka pięknie przypomina o wartości tych małych chwil, które często umykają w codziennym pośpiechu.
Ogromną rolę odgrywają również ilustracje Emilii Dziubak. Są pełne ciepła, subtelnych emocji i detali, które sprawiają, że chce się zatrzymać na każdej stronie odrobinę dłużej. Razem z tekstem tworzą atmosferę bezpieczeństwa i bliskości. A w całości książka „Dobrze być twoją mamą” nie krzyczy, nie wzrusza na siłę i nie obiecuje bajkowego rodzicielstwa. Zamiast tego delikatnie szepcze, że miłość, obecność i autentyczność znaczą więcej niż doskonałość. To książka, która potrafi wywołać uśmiech, wzruszenie i przypomnieć, że najpiękniejsze historie często dzieją się między jednym przytuleniem a drugim.

Brak komentarzy