Największym atutem tej części jest jej interaktywny charakter. Trzeba coś policzyć, czegoś poszukać, uważnie się przyjrzeć ilustracjom, a nawet wykonać konkretne polecenia związane z ruchem. Bardzo podoba mi się, że książka zachęca do aktywnego uczestniczenia w czytaniu, dziecko nie siedzi biernie, tylko reaguje, odpowiada, działa, angażuje się i pobudza swoją wyobraźnię. To świetny sposób na skupienie uwagi i naturalne wydłużenie wspólnego czasu z książką. Świetnie się przy niej bawiłam wraz z córką. Wciągnęła się w nią mocno i z ogromnym zaangażowaniem wykonywała wszystkie zadania, tworzyła melodie do piosenek, nazywała bohaterów, szukała ukrytych przedmiotów, a także ćwiczyła pamięć. Co więcej, komiksowe dymki z wyraźną czcionką i krótkimi tekstami dla bardziej obeznanych z czytaniem dzieci, motywują do nauki samodzielnego czytania. Zaczynając od literek i przechodząc do słów, najmłodsi sami mogą czytać kolejne fragmenty.
"Ojej, zguba!" to ciepła opowieść o przyjaźni, pomaganiu i byciu obok, gdy ktoś czegoś szuka, tak naprawdę nie tylko przedmiotu, ale też wsparcia. To książka, która daje pretekst do rozmowy o emocjach i o tym, jak reagujemy, gdy coś idzie nie po naszej myśli. A przy tym wszystkim po prostu bawi. Jeśli szukacie historii, która łączy czytanie z ruchem, rozmową i wspólnym śmiechem, ta seria będzie strzałem w dziesiątkę, szczególnie dla dzieci w wieku przedszkolnym, które dopiero zaczynają swoją przygodę z samodzielnym czytaniem. U nas zdecydowanie zostaje na półce do częstego wracania.
Brak komentarzy