Gregory Bridgerton od początku wyróżnia się na tle swojego rodzeństwa. Nie jest cyniczny ani ostrożny w sprawach serca, wręcz przeciwnie, wierzy w miłość absolutną i jest gotów jej szukać bez wahania. Ta romantyczna wizja szybko jednak zderza się z rzeczywistością, gdy obiekt jego westchnień okazuje się niedostępny. Autorka w ciekawy sposób pokazuje, jak łatwo pomylić zauroczenie z prawdziwym uczuciem, zwłaszcza gdy pragnienie miłości jest tak silne jak u Gregory’ego.
Na szczególną uwagę zasługuje postać Lucindy Abernathy. To bohaterka rozsądna, poukładana, przyzwyczajona do życia podporządkowanego obowiązkom i cudzym oczekiwaniom. Jej wewnętrzne rozdarcie pomiędzy lojalnością wobec rodziny a rodzącym się uczuciem zostało przedstawione w sposób wiarygodny i emocjonalny. Lucy nie jest typową romantyczną heroiną, to właśnie jej pragmatyzm sprawia, że historia nabiera głębi.
„Ślubny skandal” opiera się na motywie wyścigu z czasem, nieporozumień i społecznych ograniczeń, które w epoce regencji miały ogromne znaczenie. Choć fabuła bywa przewidywalna, Quinn nadrabia to humorem, żywymi dialogami i atmosferą salonowych intryg. W drugiej części książki tempo wydarzeń wyraźnie przyspiesza, a nagromadzenie dramatów może momentami przypominać wręcz teatralną farsę, co jednak doskonale wpisuje się w konwencję serii.
Nie jest to najbardziej subtelna ani najbardziej oryginalna część cyklu, ale jako finał sprawdza się bardzo dobrze. Przynosi domknięcie historii rodziny Bridgertonów i pozwala jeszcze raz spotkać znanych bohaterów, co z pewnością ucieszy fanów serii. To lekka, emocjonalna i przyjemna lektura, idealna dla czytelników szukających romantycznej odskoczni od codzienności. „Ślubny skandal” przypomina, że miłość rzadko bywa zgodna z planem, a prawdziwe uczucie często czeka tam, gdzie najmniej się go spodziewamy, nawet jeśli po drodze wywoła niemały skandal.
Brak komentarzy