NAJNOWSZE POSTY


Czasami zdarzają się książki, które nie potrzebują fabuły, by opowiedzieć historię. Wystarczy kilka kredek, filiżanka herbaty i odrobina czasu tylko dla siebie. „Muminki. Miłe chwile” to właśnie jedna z takich książek, nie tyle do czytania, co do zanurzenia się w niej jak w miękkiej, baśniowej kołdrze.

Już po otwarciu kolorowanki czuć charakterystyczny spokój Doliny Muminków. Delikatna, zaokrąglona kreska prowadzi wzrok po 40 ilustracjach, z których każda jest jak uchwycona na gorąco migawka: wędrówka brzegiem wody, sielski piknik, drobne codzienne czary, które potrafi dostrzec tylko ktoś o uważnym sercu. To trochę tak, jakby Tove Jansson zaprosiła nas na wspólny spacer i podsunęła szkicownik, mówiąc: „A teraz pokoloruj świat tak, jak go czujesz”.

Trudno nie zwrócić uwagi na jakość wykonania. Papier jest grubszy, solidny i… wyrozumiały. Przyjmie zarówno zwykłe kredki, jak i odważniejsze eksperymenty z flamastrami czy akwarelami. Każdy rysunek wydrukowano na oddzielnej stronie, dlatego nawet jeśli kolor popłynie trochę dalej, kolejna ilustracja pozostanie nienaruszona, jakby czekała cierpliwie na swoją kolej. To świetne rozwiązanie również dla tych, którzy lubią wycinać ukończone prace, wieszać je nad biurkiem albo wkładać do albumów. „Muminki. Miłe chwile” aż proszą się o to, by stać się ozdobą pokoju czy prezentem dla kogoś bliskiego.

Kolorowanka działa jak miniaturowe sanktuarium spokoju. Idealna, by otworzyć ją po zbyt długim dniu, kiedy hałas, obowiązki i listy do zrobienia zdają się wygrywać z harmonią. Tu wystarczy odłożyć telefon, wybrać ulubiony odcień niebieskiego i po prostu zacząć. Kreski płyną powoli, myśli też. Pojawia się to miłe wrażenie, że nic nie trzeba robić szybko, że nikt nie oceniania, jak kolorujemy, że możemy dodawać własne cienie, kropki, szlaczki i całkiem nowe szczegóły. Dla dzieci to nauka koncentracji, a dla dorosłych prawdziwa chwila wytchnienia.

Choć kolorowanka jest dostępna „dla każdego wieku”, ma w sobie coś, co szczególnie mocno działa na dorosłych, którzy kiedyś oglądali Muminki. Jest w tym drobny sentyment: Migotka uśmiechająca się z kartki, Włóczykij zapatrzony gdzieś poza kadr, Mała Mi z miną mówiącą „no śmiało, spróbuj mnie pokolorować”. Ale nie jest to powrót do dzieciństwa w stylu retro. Raczej zaproszenie, by odnaleźć w sobie to, co wtedy było najłatwiejsze, radość tworzenia bez presji.

Dla kogo jest ta kolorowanka? Dla:

👉 rodziców, którzy chcą spędzić spokojną, twórczą chwilę z dziećmi,
👉 osób, które marzą o prostym sposobie na mindfulness,
👉 fanów Muminków każdej generacji,
👉 tych, którzy od dawna nie mieli w ręku kredek i chcą to zmienić,
👉 każdego, kto potrzebuje czegoś ładnego i kojącego w swoim dniu.

Muminki. Miłe chwile” to więcej niż zbiór ilustracji, to mały rytuał spokoju, który można celebrować codziennie, choćby przez pięć minut. Jeśli więc tęsknisz za światem, w którym wszystko toczy się trochę wolniej, a dobroć ma kształt zaokrąglonych konturów, ta kolorowanka będzie idealnym miejscem na chwilę oddechu.

Egzemplarz recenzowany w ramach bezpłatnej współpracy z wydawnictwem 

Brak komentarzy