Recenzja Natalii
"Wielu umiera za późno, niektórzy umierają zbyt wcześnie."
"Wielu umiera za późno, niektórzy umierają zbyt wcześnie."
Monika i Robert wspólnie pracują nad obaleniem teorii Einsteina, chcą pokonać prędkość światła, rozpędzić naukę i dokonać odkrycia i wielkiego przełomu.
Aby potwierdzić swoją teorię nie cofną się przed niczym.
Gale jest żołnierzem, który dowodzi 30-sto osobową sekcją, nigdy jej nie rozdzielał, aż do momentu, kiedy przydzielono go do misji, która miała się odbyć w Afryce. Mógł zabrać ze sobą tylko sześciu ludzi. Wziął tych najlepszych i z wielkimi obawami, wyruszył do kraju Tuaregów - Mali.
Dwie historie w jednej książce, dwa różne światy, naukowcy i żołnierz.
Jak potoczą się ich losy? Co odkryją? Czy naukowcy obalą teorię Einsteina?
Interregnum spodobało mi się już od samego początku, zaczynając od okładki, idąc przez tytuł, aż do opisu, który wydał się interesujący i zachęcający.
Kiedy sięgałam po tę książkę, nie spodziewałam się czegoś takiego, myślałam że będzie przeciętna. A okazała się bardzo ciekawą lekturą.
Kto by pomyślał, że Sci-fi, połączenie nauki, kosmosu i wojska może być interesujące?
Jak to możliwe, że taka historia spodobała się osobie, która nie gustuje w tym gatunku?
Ogromnym plusem w książce jest brak jednego miejsca akcji.
Wydarzenia mające w niej miejsce odgrywają się w kilku krajach i miastach.
Naukowcy podążając za swoim celem jadą do Włoch, żołnierz do Afryki.
Bardzo polubiłam Gale'a, ma taki swój własny, niepowtarzalny charakter, którego nie potrafię wyjaśnić. W dodatku jeździ motorem, to już w ogóle cud, miód i orzeszki!
Monika i Robert są w gruncie rzeczy szalonymi naukowcami, którzy cieszą się ze swoich odkryć. No dobra, nie oszukujmy się... Kto by się nie cieszył?
Życie bohaterów jest zawiłe, a z biegiem czasu coraz bardziej się komplikuje. Monika odkrywa przerażającą prawdę o swoim mężu, a wojsko nie chce ratować ludzi.
Bohaterowie są tacy swojscy, realni, nieidealni. Ich wypowiedzi nie są nudne, wymyślone, zdarzy się cenzuralne słówko, pojawi się jakieś "kurczę" w wersji na bogato, ale to w niczym nie przeszkadza, nadaje książce mocy.
"- Bernard miał ciężką noc. Obudził mnie i nie mogłam usnąć."
- Ci Francuzi. Nawet spać nie potrafią.
- Cóż, mają za to inne talent - oznajmiła z uśmieszkiem Monika."
Akcja książki ciągle się toczy, bezustannie coś się dzieje, nie da się nudzić. Książka ma tego kopa, wciąga w siebie, wsysa naszą duszę i nie wypuszcza na kilka dobrych godzin.
Fabuła nie jest banalna i przewidywalna, a to sobie bardzo cenię, ponieważ mało jest takich historii.
Podziwiam autora za taki pomysł. Wymyślenie całej historii i świata przedstawionego jest zdecydowanie fenomenalne. Osobiście nigdy w życiu moja mózgownica nie stworzyłabym tak zaskakującej i jednocześnie przerażającej historii.
Uważam, że osoby, które chociaż w małym stopniu interesują się fizyką, chemią oraz kosmosem, bez problemu zrozumieją "Interregnum". Piszę to z własnego doświadczenia, ponieważ bez powyższych czynników z pewnością nie zrozumiałabym książki tak dobrze, chociaż i tak nie wszystko przetworzyłam.
Przede wszystkim musicie wiedzieć kim jest Einstein. Mimo tego, że jest to wyjaśnione w książce, fajnie jest wiedzieć więcej o nim, aby zagłębić, wgryźć się bardziej w historię.
W gruncie rzeczy nie jest to aż taka trudna lektura, jak mogłoby się wydawać. Wystarczy dobrze czytać, w ciszy i spokoju.
Osobiście uwielbiam czytać książki, czy też oglądać filmy, w których żołnierze i wojsko ma udział w tajnych pracach. Buduje to pewnego rodzaju atmosferę, dreszczyk emocji, daje mnóstwo pytań "Co kryje się za projektem?" "Co ukrywa wojsko?" "Czy naukowcą uda się odkryć ich plany?"
Dla mnie książka rozpiernicza system! Połączenie tego wszystkiego dało wielką, wybuchową bombę, w której się zatraciłam. Historia pochłonęła mnie do samego końca.
Dzięki tej książce przekonałam się do Sci-fi, a jest to ogromny cud.
Według mnie jest to bardzo fajna książka, lekka i przyjemna jak na ten gatunek i dlatego bez problemu przez nią przebrnęłam.
I oczywiście muszę pochwalić okładkę, która jest cudowna oraz obrazki zawarte w książce.
Wykonanie książki również nie jest niczego sobie, jest ona taka ciepła i przyjemna i chociaż ma śnieżno-białe kartki, nie przeszkadzało mi to i jest to chyba pierwsza taka książka.
"- Cześć. Nie uwierzysz. Zgadnij, co się stało! - wykrzyczał podekscytowany.
- Hmm. Kosmici wylądowali na twoim miejscu parkingowym i nie możesz ich usunąć?
- Tiaaa, ale już ich na szczęście odholowali - zaśmiał się."
Ocena: 9/10
Recenzja Izy
"Interregnum" to science fiction.
Wielu z was już wie, że to nie jest mój ulubiony gatunek.
Jak było tym razem?
Wielu z was już wie, że to nie jest mój ulubiony gatunek.
Jak było tym razem?
Przede wszystkim "Interregnum" łapie "świat" w kluczowym momencie. Akcja dzieje się już właściwie od pierwszej strony książki. Ba! Od pierwszego zdania!
Poznajemy doktor Monikę w ważnym momencie jej pracy- przełomowe odkrycie, które pociągnie za sobą dalsze wydarzenia będzie bazą dla całej akcji.
Poznajemy doktor Monikę w ważnym momencie jej pracy- przełomowe odkrycie, które pociągnie za sobą dalsze wydarzenia będzie bazą dla całej akcji.
Książka pana Kardy jest petardą.
Akcja dzieje się tam szybko i z przytupem. Zazwyczaj sci-fi to dla mnie męczarnia, nie lubię tego gatunku, męczę się przy nim.
Kiedy jednak Natka przyjęła mnie pod swoje skrzydła, żebym z nią pisała, obiecałam sobie jedno: będę poszerzać horyzonty, przesunę czytelnicze granice, rozwinę się. Nie będę tkwić w jednym gatunku.
No i "Interregnum" było odrobinę takim eksperymentem.
Książka jest przede wszystkim zupełnie inna od "Armady" (dotychczas jedynej książki z science fiction jaka mi się podobała). Czy lepsza?
Interregnum to książka zdecydowanie szybsza. Akcja tam goni, goni, biegnie, pędzi. Autor nadał temu tak szybkie tempo, że czasami czułam się jakbym leciała bez kontroli.
Ooo, właśnie! Autor!
A raczej styl autora, który niezmiernie mi odpowiadał. Wiecie, robaczki, czasem po przeczytaniu pierwszych zdań w książce macie pewność, że chcecie czytać dalej.
Dobra, przesadziłam.
Moja fiksacja zaczęła się dopiero od pierwszego rozdziału, bo trochę męczyłam się na Prologu właśnie z tego powodu, że w książkę zostajemy "wrzuceni" w środku zdarzeń.
Akcja dzieje się tam szybko i z przytupem. Zazwyczaj sci-fi to dla mnie męczarnia, nie lubię tego gatunku, męczę się przy nim.
Kiedy jednak Natka przyjęła mnie pod swoje skrzydła, żebym z nią pisała, obiecałam sobie jedno: będę poszerzać horyzonty, przesunę czytelnicze granice, rozwinę się. Nie będę tkwić w jednym gatunku.
No i "Interregnum" było odrobinę takim eksperymentem.
Książka jest przede wszystkim zupełnie inna od "Armady" (dotychczas jedynej książki z science fiction jaka mi się podobała). Czy lepsza?
Interregnum to książka zdecydowanie szybsza. Akcja tam goni, goni, biegnie, pędzi. Autor nadał temu tak szybkie tempo, że czasami czułam się jakbym leciała bez kontroli.
Ooo, właśnie! Autor!
A raczej styl autora, który niezmiernie mi odpowiadał. Wiecie, robaczki, czasem po przeczytaniu pierwszych zdań w książce macie pewność, że chcecie czytać dalej.
Dobra, przesadziłam.
Moja fiksacja zaczęła się dopiero od pierwszego rozdziału, bo trochę męczyłam się na Prologu właśnie z tego powodu, że w książkę zostajemy "wrzuceni" w środku zdarzeń.
(O Matuniu, akcja "rozdziałowa" zaczyna się w dzień moich urodzin!)
Bardzo podobało mi się to, jak zostali wykreowani bohaterowie. Nie wiem dlaczego bohaterowie polskich autorów zawsze wydają mi się sztuczni. Przynajmniej na początku są tacy mało autentyczni. Ich zachowania są takie... książkowe. Fuj.
Dotychczas znalazłam dwa wyjątki: Karda i Kosik.
O serii "Felix, Net i Nika" mogłabym rozpływać się w nieskończoność.
O "Interregnum" rozpływam się teraz.
O serii "Felix, Net i Nika" mogłabym rozpływać się w nieskończoność.
O "Interregnum" rozpływam się teraz.
Monika, Robert, żołnierze, Bernard... to wszystko jest tak pomysłowe, takie prawdziwe!
Nawet Inri, której nie znamy długo, ale tak sprytnie zostały przemycone jej cechy charakteru... Podziwiam.
Nawet Inri, której nie znamy długo, ale tak sprytnie zostały przemycone jej cechy charakteru... Podziwiam.
Zanim przejdziemy do wad to coś pośrednio, czyli duża dbałość o szczegóły. Czytając mamy wrażenie jakby autor dopracował wszystko. Każdy pojedynczy aspekt, wątek, scenę. Mało jest takich autorów, którzy potrafią na tyle rozeznać się w temacie, żeby napisać dobrą książkę.
Książkę, w której dopatrzyłam się jednej wady (która dla jednych wadą może być, dla drugich nie)... fizyka *muzyka z horroru*.
Panie! Jak ja dziękuję światu (i wszystkiemu pomniejszemu), że odbyłam stosowne przygotowanie zanim przeczytałam "Interregnum"!
Książkę, w której dopatrzyłam się jednej wady (która dla jednych wadą może być, dla drugich nie)... fizyka *muzyka z horroru*.
Panie! Jak ja dziękuję światu (i wszystkiemu pomniejszemu), że odbyłam stosowne przygotowanie zanim przeczytałam "Interregnum"!
Przed użyciem książki zaleca się kontakt z kilkoma środkami przekazu. Po szczegóły zajrzyj do poniższego spisu:
*Flash, serial, dzięki któremu wiem, że nie trzeba rozumieć wszystkich określeń, bo jeśli autor "nas lubi" i nie zadziera nosa to spokojnie w którymś momencie to wyjaśni.
*Legends of tomorrow, również serial, wyjaśnia, że zawsze mogą pojawić się nowe wątki i komplikacje, a niektóre rzeczy po prostu nie są na twoją (moją) głowę.
*Na szczęście mleko..., cudowna książka dla dzieci Gaimana i rysownika Chrisa Riddella, dzięki której wiem, że niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć i cieszyć się lekturą.
*Legends of tomorrow, również serial, wyjaśnia, że zawsze mogą pojawić się nowe wątki i komplikacje, a niektóre rzeczy po prostu nie są na twoją (moją) głowę.
*Na szczęście mleko..., cudowna książka dla dzieci Gaimana i rysownika Chrisa Riddella, dzięki której wiem, że niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć i cieszyć się lekturą.
PS. Panie Karda, ja wiem, że "się pisze" i z niecierpliwością czekam na tom II.
Ocena: 8,5/10
Wydawnictwo:

Liczba stron: 396
Data wydania:15.02.2016
Za książkę dziękujemy autorowi, a was zapraszamy na stronę Interregnum.
Pisały dla was Natalia i Iza.
.jpg)
Nie słyszałam do tej pory o tej książce i z tego co widzę, wiele straciłam :) Powieść wydaje się dość specyficzna, ale i jedyna w swoim rodzaju, co potwierdzają przedstawione oceny. Będę ją miała na uwadze!
OdpowiedzUsuńJustyna z livingbooksx.blogspot.com
Zachęcamy do sięgnięcia po książkę, z pewnością o niej nie zapomnisz na długo ;)
UsuńPozdrawiamy serdecznie!
Fizyka, chemia, kosmos, Science fiction-totalnie nie moje klimaty :/
OdpowiedzUsuńAle przyznać muszę, że okładka jest prześliczna!
Pomimo tego, że ta książka w ogóle nie wpasowuje się w mój gust, to muszę przyznać, że recenzje byłe doskonałe!!
Buziaki :*
Mówiłyśmy tak samo jak ty, a tutaj proszę, takie miłe zaskoczenie!
UsuńZachęcamy Cię do sięgnięcia po nią :D
Lubię tak szybko toczącą się akcję oraz swojskich bohaterów, ale to nie moja tematyka :D
OdpowiedzUsuńNie warto się ograniczać.
UsuńMoże jednak dasz szansę książce?
szczerze mówiąc nie słyszałam jeszcze o tej książce :P Ale na pewno po nią sięgnę :D Łoł, od pierwszego zdania? Nieźle :D Rzadko spotykam książki w których akcja zaczyna się już na samym początku, albo gdzieś kawałek dalej :/ Co jest moim zdaniem kiepskie, bo im wcześniej się cos dzieje tym bardziej autor przyciąga czytelnika.
OdpowiedzUsuńŚwietna recenzja... a właściwie recenzje :*
pomiedzy-wersami.blogspot.com
Zachęcamy do przeczytania "Interregnum", z pewnością jest to książka, na którą warto zwrócić uwagę.
UsuńPozdrawiamy serdecznie i dziękujemy za miłe słowa ;)
Oj to zdecydowanie nie moje klimaty, więc raczej książka nie dla mnie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/
Hmm... Myślę, że nie warto się ograniczać do gatunków.
UsuńMimo tego, że jest to Sci-fi, to naprawdę wciągająca i wartościowa książka.
Pozdrawiamy serdecznie!
Skoro spodobała się nawet jeśli nie gustujesz w takich gatunkach to fajnie :) ja chyba nie sięgnę jednak
OdpowiedzUsuńNie gustujemy*
UsuńObie o tym pisałyśmy ;)
Może warto spróbować?
Uwielbiam takie klimaty. Może warto będzie sięgnąć po tą książkę.
OdpowiedzUsuńKsiążka zdecydowanie jest warta sięgnięcia po nią.
UsuńZachęcamy do przeczytania, bie powinnas się zawieść.
Pozdrawiamy serdecznie.
Nie czytam science fiction, wiec nie znałam tego tytułu. Nie wydaje mi się, ze to historia dla mnie, ale bardzo lubię żołnierzy, a jeżeli jeszcze jeżdżą motorami... ^^
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Katia z zaczytana-i.blogspot.com
Mmmm ktoś się rozmarzył :D
UsuńZachęcamy do przeczytania!
I pozdrawiamy ;)
O, dwie recenzje w jednym poście. Fajny pomysł :) Niestety ksiązka totalnie nie w moim guście, mimo że napisałyście tak świetne i zachęcające recenzje heh:) To duzy plus jeśli ksiązka toczy się w kilku miejscach i nieustannie coś się dzieje. To mi przypomina ''Inferno'' ktore kiedys czytałam, tam cały czas dosłownie jest żywa akcja aż mozna dostać zawrotu głowy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
I zapraszam do mnie :)
(recenzentka-ksiazek.blogspot.com)
"Inferno" nie czytałam, jakoś tak okazji nie było, jednak chętnie zapoznam się z tą lekturą.
UsuńPozdrawiam - Natalia ;)
Lubię tego typu książki, ale muszę przyznać że bardzo mało czytam. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam książkę w ręce ;)
OdpowiedzUsuńCzas to nadrobi moja droga!
UsuńKsiążki, to piękna rzecz.
Swojscy bohaterowie i różne miejsca akcji. Mam wrażenie, że daleko tutaj do nudy, stąd przy najbliższej okazji sięgnę po tę powieść.
OdpowiedzUsuńNudy tutaj nie ma, o to się nie trzeba martwić, autor nam zapewnił niezwykłą przygodę :D
Usuńwydaje sie byc cieakwa ale nie moja tematyka za to wiem komu by sie spodobala i bardzo dobrze o niej wiedziec :D pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńCiekawa jest, nie kieruj się tematyką, uwierz, że ona potrafi zaskoczyć ;D
UsuńPozdrawiamy!
Racja jest w tym, że warto sięgnąć po tą książkę, patrząc na fakt, który sam przemawia za siebie. Człowieka zawsze interesowała nieznana przyszłości. I to jest świetne. :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie.
~Charlotte
Książka jest warta uwagi, zdecydowanie ;)
UsuńPozdrawiamy!
Dziękuję za ten tytuł, będę go szukać, bo z tego, co piszecie książka wymiata. Zwłaszcza, że jak twierdzicie, spodobała się osobom nie przepadającym za sci-fi.
OdpowiedzUsuńCo do recenzji Natalii: „Kto by pomyślał, że Sci-fi, połączenie nauki, kosmosu i wojska może być interesujące?” Owszem, może, jeśli jest dobrze napisane. Okey, rozumiem, że w nawiasie, którego czytelnik sam powinien się domyślić powinno znaleźć się „dla mnie”. Nie chcę się czepiać, ale myślę, że nie zaszkodziłoby dodać tych dwóch krótkich słów pod koniec rzeczonego zdania ;) Po prostu od razu lepiej by to wyglądało, mniej „szufladkująco”. Ale ogólnie obie recenzje są ciekawe, zwięzłe, szybko się je czyta i zachęcają do sięgnięcia po lekturę. Pozdrawiam :)
Hmm... według mnie jest okej, ale jak wiadomo, każdy inaczej piszę :)
UsuńDziękuje za podpowiedź, z pewnością kiedyś wykorzystam :D
Pozdrawiamy serdecznie ;)