NAJNOWSZE POSTY

"Akademia wampirów" jest serią książek, które skradły moje serce lata temu. Czytałam ją po raz pierwszy jakieś 10 lat temu. Szmat czasu! Jednak od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie ponowne przeczytanie, ponieważ jest to jedna z moich ulubionych serii i byłam ciekawa jak odbiorę ją po tylu latach. I po przeczytaniu pierwszego tomu muszę stwierdzić, że w dalszym ciągu mam do niej ogromny sentyment, dobrze się zestarzała, a fabuła jest wyjątkowa. 

Pierwszy tom zabiera nas na dziedziniec i korytarze Akademii Świętego Władimira, gdzie poznajemy głównych bohaterów: Rose, Dymitra, Lisse i Christiana. To właśnie oni odgrywają główną rolę powieści. Rose i Dymitr są Dampirami, strażnikami Morojów (dobrych wampirów), takich jak Lissa i Christiana, których muszą bronić przed Strzygami (złymi wampirami). Dziewczyny są nieodłącznymi przyjaciółkami, które połączyła tajemnicza więź, Rose może wnikać w świadomość Lissy. Są jedyną taką parą wampirzo-dampirzą. Ich przygoda i odkrywanie niezdbadanych mocy dopiero się rozpoczęła, a dodatkowo w ich życie wkroczyli przystojni mężczyźni. 

To co od zawsze urzeka mnie w piórze Richelle Mead to konkretność i z perspektywy lat nie zmieniłam zdania. Kobieta wie jak zapewnić ciekawą książkę, pełną akcji, bez zbędnego opisywania krajobrazu, budynków czy wewnętrznych dramatów bohaterów na trzy strony, gdzie człowiek się zanudzi zanim skończy czytać. Z jej twórczością dosłownie się płynie do przodu. I ja to totalnie uwielbiam. Jednak uważam, że mogłaby bardziej skupić się na relacji między bohaterami, aby zrobić ją nieco bardziej magiczną, a czytelnik mógł poczuć przyciąganie. Dla mnie trochę za szybko pojawiły się uczucia, brakowało mi większej ilości scen romantycznych, odniosłam wrażenie, że tak naprawdę nie wiem skąd wzięła się chemia między bohaterami, w pewnym momencie jest tylko opisane, że przy treningach czy za pomocą rozmów na poddaszu się pojawiła chemia, w których nie zawsze braliśmy udział.

Akcja, którą nam tutaj zapewnia autorka, a także kreacja świata to jest to coś, co mnie przyciąga do tej serii. Pomimo upływu lat, nie znalazłam podobnej książki, która ma w sobie coś nowego powiązanego z wampirami. Mianowicie chodzi o to, że tutaj mamy utworzone własne rasy, czyli Moroje, Dampiry, Strzygi. Zazwyczaj książki fantasy bazują na już znanych motywach, coś tam delikatnie się zmienia, ale jednak nie ma nowości. A tutaj jednak mamy Morojów władających żywiołami, od których powstają Dampiry, które są ochroniarzami, a także mordercze Strzygi, które powstają z Morojów i Dampirów, są tutaj fajne powiązania, każda odmiana czymś się wyróżnia i ma swoją rolę do odegrania.
Akcji w książce jest bardzo dużo, nie brakuje również zaskakujących zwrotów. Dla miłośników historii pełnych emocji, będzie to lektura doskonała. Z każdą kolejną stroną odkrywamy coraz więcej szczegółów dotyczących wykreowanego świata, a także tajemnic.

"Akademia wampirów" tom I to zdecydowanie dobry wstęp do serii. Wciąga czytelnika i pochłania się go ekspresowo. Bohaterowie są zróżnicowani, mamy Lisse, która jest usposobieniem spokoju i dobra, wybuchową Rose, zrównoważonego i profesjonalnego Dymitra, a także buntowniczego i szczerego Christiana. Każdy z nich wnosi do książki coś innego i ją ożywia. Nie sposób się nudzić. I chociaż Rose może trochę irytować swoją pewnością siebie i poczuciem własnej wartości, które są aż nad wyraz okazywane, to jej zachowanie na całe szczęście jest racjonalnie wytłumaczone.
Serdecznie polecam książkę i zachęcam do przeczytania. Jest naprawdę świetną lekturą i chociaż napisana była dość dawno, to jednak z biegiem czasu nie ucierpiała na wartości. Cieszę się ogromnie, że mogłam ją przeczytać ponownie, będąc nieco starszą osobą, spojrzałam na wiele szczegółów inaczej, a wiele z nich odkryłam na nowo.

Książka recenzowana w ramach współpracy z wydawnictwem 

Brak komentarzy