NAJNOWSZE POSTY

Kiedy przyszła do mnie "Twarda sztuka" i zobaczyłam jej ilość stron, to zwątpiłam czy to nie jest pomyłka. Spodziewałam się typowego romansu, na około 300-400 stron, a dostałam historię na 83 strony. Ale jak to mówią nie oceniaj książki po okładce. I jeśli mam być szczera, to zastanawiam się jaki był cel tego tomu i totalnie nie rozumiem zamysłu autorki. Odniosłam wrażenie, jakbym dostała zbiór zarysu fabuły, ubrany w miarę spójne słowa. Taki wiecie plan powieści. Dawno nie byłam tak bardzo zawiedziona książką.

W zasadzie to z tej fabuły niewiele wynika i jest o niczym. Nie ma tutaj ani tej magicznej nici przyciągania, budowania napięcia pomiędzy bohaterami, ani dobrej treści. Całość opiera się na tym, że mamy po prostu skrzywdzoną kobietę, o której w sumie to wiele się nie dowiadujemy, została uratowana przez komandosa - samca alfę, których wielu na farmie, na którą ją zabrał i zaczyna się chęć do życia w trójkącie. Ona w końcu się zbiera na odwagę, wykłada na ławę, że chce obu facetów jednocześnie, oni zaczynają ją pieścić, całować i mam wrażenie, że dostajemy krótki odcinek treści pornograficznej w wersji papierowej. Może i to brutalne stwierdzenie, ale tak właśnie jest. Żadnych emocji, po prostu masa seksu w trójkącie i wychwalanie jaka to ona jest wspaniała. I nie zrozumcie mnie źle, to nie jest tak, że mi takie treści przeszkadzają, że sięgnęłam po książkę erotyczną i się czepiam. Wręcz przeciwnie, chętnie sięgam po książki, gdzie nie brakuje takich scen, ale jest ogromna różnica, gdy jest dobrze poprowadzona fabuła, poznajemy dokładnie bohaterów, ich spojrzenie na świat, mocne i słabe strony, charakery, a następnie stopniowo pojawiają się uczucia między nimi. W momencie gdy ja dostaję treść, którą mogę podzielić na 3 etapy - uratowanie, wyznanie swoich pragnień i łóżkowe uniesienia, to jest ewidentnie nie tak. Brak emocji, brak charakteru postaci, brak złożonej fabuły to zdecydowanie nie jest dla mnie. Może i autorka chciała zrobić dodatek, prostą historyjkę, gdzie nie ma większych dramatów, ale no niestety nie wyszło to dobrze.

Największy problem tej książki to brak dobrej kreacji bohaterów i budowania chemii między nimi. Nie wiemy nic o nich, nie mamy czasu żeby polubić ich bądź też nie. Autorka mogła wykorzystać motyw trójkąta i byłoby to ciekawe, gdyby zrobiła rozbudowaną fabułę. No ale jak rzeczywistość zweryfikowała, niestety w 80 stronach ciężko stworzyć coś dobrego. Generalnie ten tom totalnie nic nie wnosi. Miałam nadzieję na dobrą akcję, przyjemną powieść kobiecą, a niestety dostałam opowiadanie rodem z Wattpada jakby pisane przez początkującego twórcę. 
Nie wiem co się tutaj wydarzyło, ale tym razem Meghan March rozczarowała mnie. Coś tutaj ewidentnie poszło nie tak, jak powinno.

Współpraca recenzencka z wydawnictwem 

2 komentarze:

  1. O kurczę, rzeczywiście cieniutka ta książka.. No 80stron to zdecydowanie za mało!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszystko bym ją przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń